Urzędnik, wypowiadający się na zasadach anonimowości w briefingu telefonicznym, przedstawił zarys wstępnego, 60-dniowego porozumienia (memorandum of understanding, MOU), która miałoby otworzyć cieśninę Ormuz. Zaznaczył, że choć obie strony "nie są jeszcze na mecie, to są niej bardzo blisko". Rano w piątek oceniał on szanse na podpis na 75 proc., obecnie szacuje je na 80–85 proc.
Cztery filary porozumienia USA z Iranem
Według przedstawiciela administracji porozumienie opiera się na czterech filarach: otwarciu cieśniny Ormuz i zakończeniu blokady; demontażu irańskiego programu jądrowego wraz z przekazaniem stronie amerykańskiej wzbogaconego materiału, który ma zostać "zniszczony na miejscu, a następnie wywieziony z kraju", długoterminowym pokoju regionalnym oraz reżimie inspekcji zapewniającym weryfikację zobowiązań.
USA nie ufają Iranowi
W zamian Iran ma uzyskać stopniowe złagodzenie sankcji i reintegrację z gospodarką światową. Przedstawiciel Białego Domu kategorycznie zdementował doniesienia o wypłaceniu Teheranowi konkretnych kwot - 12, 6 czy 1 mld dolarów - przy podpisaniu memorandum. "Irańczycy nie dostają niczego w momencie podpisania MOU ani w trakcie samych negocjacji. Otrzymują korzyści ekonomiczne za wykonanie swoich zobowiązań" - zaznaczył. Nie podał szczegółów tych korzyści, ograniczając się tylko do ogólnych zasad. "Nie ufam, że dotrzymają umowy. Ufam natomiast, że skonstruowaliśmy ją w taki sposób, że nie dostaną swoich korzyści, dopóki my nie otrzymamy naszych" - powiedział.
"Iran musi zrezygnować z broni jądrowej"
Iran ma się zobowiązać bezterminowo do niepozyskiwania broni jądrowej, co rozmówca określił jako "istotne ustępstwo, na którym prezydentowi bardzo zależało". Po podpisaniu MOU przewidziano 60-dniowe negocjacje techniczne dotyczące szczegółów demontażu programu i wywozu materiału rozszczepialnego. Urzędnik nie podał dokładnej daty ani miejsca podpisania porozumienia. Rozważana jest m.in. Europa jako "miejsce pośrednie" między USA a Iranem.
Przywódca Iranu ma być zadowolony
Według przedstawiciela administracji amerykańskiej najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei jest "zadowolony z tego, gdzie jesteśmy w negocjacjach", co potwierdzili rozmówcy zarówno z cywilnego, jak i wojskowego kierownictwa Iranu. Urzędnik przyznał, że w irańskim systemie istnieją głosy sprzeciwu wobec porozumienia, ale - jak ocenił - "panuje szeroki konsensus w Korpusie Strażników Rewolucji (IRGC), wśród zwolenników twardej linii i wśród kierownictwa cywilnego, że to jest dobre i akceptowalne porozumienie".
Co na to Izrael?
Pytany o stanowisko Izraela, którego przedstawiciele mieli wyrażać poważne obawy co do umowy, przedstawiciel administracji potwierdził, że prezydent Donald Trump rozmawiał w czwartek z premierem Benjaminem Netanjahu. "Kiedy zobaczą pełne warunki porozumienia i zrozumieją, że Irańczycy muszą wykonać swoje zobowiązania, zanim my dostarczymy jakiekolwiek korzyści, poczują z nim komfort" - zaznaczył. Dodał, że obecna nieufność strony izraelskiej dotyczy "błędnie relacjonowanych szczegółów", a nie faktycznych zapisów MOU. Przestrzegał przy tym przed dawaniem wiary w sposób, jaki media irańskie opisują porozumienie, twierdząc, że jest to element ich propagandy, nastawionej na wewnętrzne "sprzedanie" porozumienia.
Wśród zmian, które w ostatnich tygodniach przybliżyły porozumienie, przedstawiciel administracji wymienił słabnącą kontrolę Iranu nad cieśniną Ormuz - przez którą w ostatnich tygodniach popłynęło więcej ropy niż w początkowej fazie konfliktu - oraz doprecyzowanie zapisów dotyczących zniszczenia i wywozu wzbogaconego materiału.