Karawan jechał przez ulice miasteczka w stanie Rio Grande del Sul, gdy auto zderzyło się z innym pojazdem. Uderzenie było tak silne, że trumna wyleciała z ładowni samochodu i wleciała do kabiny. Kierowca był tylko lekko ranny, jednak trumna z ciałem Josi Silveira Coimbry zabiła wdowę po nim, łamiąc jej kark. Lekarze mogli tylko stwierdzić zgon.

Pogrzeb odwołano, bo policja musiała przesłuchać wszystkich uczestników wypadku, a syn zażyczył sobie, by rodziców pochować razem.