Merkel nie wie, jak walczyć z kryzysem
Angela Merkel jest coraz ostrzej krytykowana za brak pomysłu na walkę z recesją. Po atakach unijnych przywódców, którzy wytykali Niemcom, że nie chcą łożyć na program rozkręcania unijnej koniunktury, teraz panią kanclerz bezlitośnie punktują przeciwnicy polityczni i krajowa opinia publiczna - pisze DZIENNIK.
- Niemiecka karuzela wyborcza rusza
- Kraj nie ma pieniędzy? To je dodrukujmy!
- Merkel nie radzi sobie z kryzysem
- Merkel i Tusk rozmawiają o klimacie
- Sarkozy czasem irytował Merkel
- Widmo kryzysu przeraża Polaków
- Kryzys podzielił Europę
- Unia da 130 miliardów na rozruch gospodarki
- Czesi nie ratyfikują Lizbony przed Irlandią
- Unia nie będzie ratować gospodarki
- Wydatki mają być lekiem na kryzys
- Rząd ma sposób na kryzys. Wysokie daniny
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ten rząd nie rozumie, z jak poważną sytuacją mamy do czynienia. Kosmetyka nie wystarczy" - mówił podczas zakończonej wczoraj debaty budżetowej w Bundestagu wiceszef liberałów (FDP) Rainer Bruederle. Ani liberałowie, ani współrządząca Niemcami SPD nie szczędzą Merkel cierpkich słów krytyki za zablokowanie obniżki podatków, którą jako sposób na kryzys zaleca Komisja Europejska. Do tych połajanek pod adresem pani kanclerz przyłączyło się nawet siostrzane ugrupowanie CDU - bawarska CSU.
Z zupełnie innej strony atakuje natomiast skupiająca głosy najbiedniejszych wyborców Lewica. "Chiny wydają na walkę z recesją 8 proc. swojego PKB, Amerykanie 2, a pani kanclerz chce nas zadowolić zapewnieniem, że nam wystarczy 0,15 proc." - zżymał się jej szef Oskar Lafontaine.
Plany wielkiej koalicji mocno skrytykowały też dotąd ciepło odnoszące się do pani kanclerz opiniotwórcze media. "Proponowany zestaw środków co najwyżej nie pogorszy koniunktury, ale żadną miarą jej nie ożywi" - napisał liberalny monachijski "Sueddeutsche Zeitung".
Sama Merkel nie zgadza się z tymi zarzutami. Jej zdaniem polityka gospodarcza rządu nie oznacza wcale braku pomysłu na walkę z recesją, lecz jest bardzo precyzyjnie obmyśloną strategią.
"Międzynarodowy Fundusz Walutowy odradza nam obniżkę podatku VAT. W tym samym czasie do takich obniżek namawia nas Unia Europejska. Z kolei OECD twierdzi, że powinniśmy raczej inwestować. Te płynące ze wszystkich stron sprzeczne rady utwierdzają mnie tylko w przekonaniu, że musimy iść ostrożnie bardzo wyważoną drogą środka" - tłumaczyła Merkel.
Tyle że taka argumentacja wypada szczególnie blado na tle dwojących się i trojących Gordona Browna i Nicolasa Sarkozy’ego, którzy wiodą prym na europejskim froncie antykryzysowym. "Merkel sprawia wrażenie sparaliżowanej kryzysem. Stawia na przeczekanie, bo boi się popełnić błąd. Jednak trudno jej będzie wytłumaczyć to wyborcom i reszcie Europy, która już uważa Niemcy za wielkiego hamulcowego koniecznych reform gospodarczych" - mówi DZIENNIKOWI berliński komentator polityczny Hans Peter Schuetz.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!