Prokuratura potwierdziła, że 4 z nich już usłyszały zarzuty korupcji wyborczej i zostały po tej czynności zwolnione. Wszystkie mają związek z procederem kupowania głosów w poprzednią niedzielę, gdy w ręce policjantów wpadło dwóch pierwszych mężczyzn.

Ewa Wojteczek ze zgorzeleckiej policji mówi, że proceder był dobrze zorganizowany. Osoby, które brały pieniądze za swój oddany głos były werbowane na terenie miasta, nakłaniane do tego czynu i przywożone samochodami. Oferowano im różne sumy, od 50 do 200 złotych, za głosy na osobę, która kandydowała do rady.

Kolejny badanym przez policję wątkiem jest sprawa zapasowej urny, w której znajdowały się częściowo wypełnione karty do głosowania.

Do sprawy doszedł jeszcze jeden wątek, bo odnaleziony został zwitek 22 kart do głosowania, które trafiły do jednej z urn. Nie wiadomo, kto je tam wrzucił.