Zarząd spółki liczy, że w ten sposób utrzyma słuchaczy i ściągnie do radia sponsorów, a tym samym zagwarantuje radiu pieniądze z innych źródeł niż abonament, którego ściągalność dramatycznie spadła.

Na początek dawne głosy mają przyciągnąć sponsorów dla najbardziej znanej audycji Polskiego Radia "Lata z Radiem", na którą potrzeba kilka milionów złotych. "W kasie Polskiego Radia nie ma pieniędzy na organizację tak wielkiej imprezy, jak <Lato z Radiem>" - powiedział w środę na konferencji prasowej członek zarządu PR Paweł Majcher, dodając, że audycja w całości ma być sfinansowana ze środków komercyjnych. "Pieniądze z abonamentu, które są coraz niższe z transzy na transzę, nie będą przeznaczane na <Lato z Radiem>, tylko na bieżące działanie anten" - powiedział Majcher.

Dlatego - jak podkreślił - radio ściąga do audycji jej dawnych współtwórców: Romana Czejarka i Zygmunta Chajzera, którzy w połączeniu z ok. 4,5 milionową rzeszą słuchaczy Jedynki mają być gwarancją pozyskania komercyjnych środków.

Według Chajzera część sponsorów już zadeklarowała wsparcie audycji. Takie deklaracje złożyły też liczne miasta zainteresowane organizacją u nich koncertu "Lata z Radiem".

Czejarek, który od 1 lutego będzie kierownikiem redakcji kulturalno-naukowej Programu I podkreślił, że chce wnieść do Polskiego Radia doświadczenie z ostatnich trzech lat pracy w mediach komercyjnych.

"To nie znaczy oczywiście, że my mamy równać do mediów komercyjnych, bo misja radia publicznego jest zupełnie inna (...), ale to naprawdę nie znaczy, że dwie godziny programu, czy trzy czy pięć godzin ma robić osiemdziesiąt czy sto osób. Oczywiście nie jedna, jak w stacji komercyjnej, ale może pięć, dziesięć dobrze dobranych" - powiedział Czejarek.

"<Lato z Radiem> musi na siebie zarobić i jeszcze na inne programy (...) i myślę, że podobnie uda się zrobić z <Czterema Porami Roku>, bo w tej chwili jest to w Jedynce najbardziej słuchany program. No to jeżeli najbardziej słuchany program nie jest w stanie zarobić, to co mówić o innych pasmach. Ono musi, zachowując pewne wartości radia publicznego, być w stanie zdobyć pieniądze, których w tej chwili to radio nie ma. To się da zrobić, ale to wymaga pewnej rewolucji" - dodał.

>>>Czytaj dalej>>>


Majcher powiedział, że wracający do Polskiego Radia byli pracownicy w obecnej sytuacji finansowej spółki nie mogą liczyć na kontrakty gwiazdorskie. Zapewnił jednak, że "pieniędzy na wypłaty nie zabraknie", spółka ma na razie płynność finansową, a w najbliższych miesiącach będzie wdrażać niezbędne zmiany, by "wystarczyło na ZUS". "Jestem przekonany, że to zrobimy" - ocenił Majcher.

Według prognoz KRRiT w 2010 r. Polskie Radio ma uzyskać z abonamentu między 100 a 130 mln zł, co oznacza spadek wpływów do poziomu jednej trzeciej tego, czym spółka dysponowała w 2009 r. Jak informował prezes spółki Jarosław Hasiński, takie środki wystarczą jedynie na "pokrycie stałych kosztów administrowania infrastrukturą spółki, emisję i rozsył sygnału radiowego oraz tworzenie prostych audycji radiowych". Dlatego radio zapowiada "drastyczne cięcia w wydatkach", w tym m.in. zwolnienia pracowników.

Wracający do pracy w Polskim Radiu Niedźwiecki, Czejarek, Chajzer czy prawdopodobnie Sznuk - z którym jak powiedział Majcher trwają rozmowy - odeszli lub zostali zwolnieni z rozgłośni w czasie, gdy spółką zarządzał prezes Krzysztof Czabański (od 2006 r.).

W trakcie kadencji jego zarządu głośne stały się sprawy związane ze zwolnieniami pracowników. Niektóre z nich finał znalazły w sądach (m.in. proces z dziennikarką Marią Szabłowską, która przypisywała członkowi zarządu Jerzemu Targalskiemu obraźliwe wypowiedzi pod jej adresem). Zwolniony został również m.in. Tadeusz Sznuk, o którego popularności Targalski powiedział w jednym z wywiadów, że "jak się puści w obozie koncentracyjnym miły głos, to też ludzie się z nim zżyją".

W środę wicedyrektor Programu I Mariusz Dąbrowski powiedział: "Skończyło się w Polskim Radiu coś takiego, jak niefajne żegnanie się z ludźmi. Szanujemy tych wszystkich, którzy reprezentują PR, którzy są w barwach PR, i jeśli przychodzi nam się rozstać, rozstajemy się w sposób elegancki i godny".

"To były podłe czasy i mam nadzieję, że te czasy nie wrócą - czasy czystek, bo tak to należy nazwać; czasy pogardy dla tych, którzy pracowali w tym radiu wiele lat; czasy nienawiści; czasy smutnych korytarzy" - powiedział Chajzer.