Sprawa Nangar Khel wraca do prokuratury
Oskarżeni o ostrzelanie wioski Nangar Khel żołnierze znów są jedynie podejrzanymi. Wojskowy Sąd Okręgowy, który badał kompletność aktu oskarżenia, zwrócił go do prokuratury. Dlaczego? Nie wiadomo. Posiedzenie sądu było tajne. Uzasadnienie decyzji sądu usłyszeli tylko prokuratorzy i jeden z obrońców żołnierzy. "To satysfakcjonująca decyzja" - stwierdził mecenas Piotr Kruszyński.
- Co muszą wyjaśnić sędziowie?
- Sąd żąda ekshumacji ofiar z Nangar Khel
- Koziej: Zarzut zbrodni wojennej postawiony na wyrost
- Będą kolejne śledztwa po Nangar Khel
- Moździerz z Nangar Khel omal znów nie zabił
- Żołnierzy z Nangar Khel zbada psycholog
- "Byłem żołnierzem, zrobili ze mnie przestępcę"
- Sprawę Nangar Khel "ustawił" Macierewicz?
- Bezprecedensowy proces przerwany do jutra
- Koniec śledztwa w sprawie masakry w Nangar Khel
- Nangar Khel było bazą talibów
- Życie lekarza ważniejsze niż życie ofiary
- Petelicki: Mam raport w sprawie Nangar Khel
- Tragedia w Nangar Khel to wypadek
- Macierewicz pogrążył żołnierzy z Nangar Khel?
- Akt oskarżenia będzie zwrócony do prokuratury
- Jachowicz: Sąd unika odpowiedzialności
- Prokurator od Nangar Khel odwołany za błędy
- Posłuchaj piosenki o ataku na Nangar Khel
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Prokuratura dopuściła się karygodnych błędów, m.in. wizja lokalna była przeprowadzona w innym miejscu" - tłumaczył w TVN24 mecenas Kruszyński.
Jego zdaniem, to właśnie błędy prokuratury przyczyniły się do tego, że sąd zwrócił jej akt oskarżenia. Wśród nich - mecenas dwóch z siedmiu oskarżonych w sprawie Nagar Khel żołnierzy - wymienia m.in. meldunki armii amerykańskiej o sytuacji w Nagar Khel oraz wyniki amerykańskiego śledztwa w sprawie ostrzelania wioski. Miały one nie potwierdzać błędów w działaniu polskich żołnierzy.
"Sąd, decydując o zwrocie sprawy, wskazał na liczne błędy w prowadzeniu śledztwa" - streścił uzasadnienie sądu adwokat jednego z oskarżonych żołnierzy, mecenas Piotr Dewiński. "Sąd stwierdził, że nie jest od poszukiwania dowodów, ale ich oceny" - powiedział.
Według mecenasa Dewińskiego, wśród wskazanych przez sąd uchybień jest m.in. nieprzesłuchanie gubernatora afgańskiej prowincji, a także żołnierza, który prowadził szkolenia z żołnierzami przed wyjazdem. Sąd uznał również, że prokuratorzy niedokładnie przeprowadzili oględziny miejsca zdarzenia. Dodał, że w wytycznych sądu jest m.in. przeprowadzenie wizji lokalnej. "Sąd negatywnie ocenił pracę organów ścigania na terenie Afganistanu" - podkreślił Dewiński.
>>>Przeczytaj, co o tej sprawie sądzą oskarżani żołnierze
Prokurator prowadzący sprawę Nangar Khel, płk Jerzy Artymiak zapowiedział, że prawdopodobnie prokuratura odwoła się od decyzji sądu o zwrocie jej sprawy.
10 lipca sąd raz już zwrócił prokuraturze akt oskarżenia, ze "względów formalnych". Jak ujawniły "Wiadomości" TVP, zabrakło załączników z adresami oskarżonych. Naczelna Prokuratura Wojskowa w Poznaniu uzupełniła wówczas te braki.
Do tragedii w afgańskiej wiosce doszło ponad rok temu. 16 sierpnia 2007 r. grupa polskich żołnierzy ostrzelała okolice Nangar Khel. Pocisk z moździerza zabił cywili, w tym kobiety i dzieci.
Sześciu żołnierzom z 18. bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego prokuratura zarzuciła zabójstwo ludności cywilnej, siódmemu - atak na nieobroniony obiekt cywilny.
Zdaniem prokuratury wojskowej atak na wioskę był zemstą za wcześniejsze ostrzelanie polskiego patrolu i śmierć jednego z żołnierzy polskiego kontyngentu. Po blisko siedmiu miesiącach aresztu wszyscy podejrzani zostali zwolnieni do domów.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!