"Potwierdzam, że Andrzej S. został wypisany z warszawskiego szpitala MSWiA w środę" - mówi DZIENNIKOWI Wioletta Paprocka, rzecznik MSWiA. Oskarżony o pedofilię psycholog przebywał w klinice od 21 stycznia, kiedy to sąd uchylił areszt ze względu na zły stan zdrowia. Decyzję uzasadniano tym, że "dalsze leczenie w areszcie zagraża życiu" mężczyzny. Wiadomo, że Andrzej S. cierpi na ostrą niewydolność nerek. Teraz jednak okazuję się, że decyzja sądu o uchyleniu aresztu z powodów zdrowotnych oznacza, że Andrzej S. chociaż nie musi już być w szpitalu nie wróci do aresztu i będzie odpowiadać z wolnej stopy.

"To całkowite uchylenie aresztu. Nawet jeśli pan Andrzej S. wyszedł ze szpitala, nie oznacza jeszcze, że jest całkowicie zdrowy. Jeśli stan zdrowia mu na to pozwoli, zakładamy, że będzie brał udział w rozprawach" - mówi DZIENNIKOWI sędzia Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie.

Zdaniem Marka Małeckiego, adwokata i karnisty, uchylenie aresztu Andrzejowi S. nie powinno dziwić. "W tym przypadku nie ma obawy utrudniania śledztwa czy mataczenia ze strony oskarżonego. Poza tym wyjście ze szpitala do domu nie musi oznaczać, że pan S. czuje się lepiej. Często bywa tak, że tacy ludzie wypisują się ze szpitala, aby swoje ostatnie dni spędzić w domu" - mówi DZIENNIKOWI mecenas Małecki.

Psycholog w 2007 roku został skazany na osiem lat więzienia za molestowanie swoich nieletnich pacjentów, ale wyrok uchylono w wyższej instancji i nakazano powtórzyć proces. Wszczęto też przeciw niemu inną sprawę, gdy pojawiły się kolejne ofiary, będące w przeszłości jego pacjentami.Nowy akt oskarżenia połączono ze starym i ten proces toczy się również niejawnie, oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia. Psycholog przebywał w areszcie od prawie czterech lat. Wpadł w lecie 2004 roku gdy na śmietniku niedaleko jego bloku znaleziono kilkaset zdjęć dzieci, m.in. trzymających wibratory. W mieszkaniu Andrzeja S. znaleziono później kolejne zdjęcia i płyty CD z dziecięcą pornografią. Psycholog wyjaśniał, że jest to "forma terapii dzieci autystycznych", a elementy seksualne w spotkaniach z dziećmi były częścią leczenia.