Skąd to dobre serce państwa? W USA kryzys spowodował, że ludzie tracili pracę i przestawali spłacać pożyczki hipoteczne. To pogrążyło banki, rynek nieruchomości i w efekcie całą gospodarkę. Tego właśnie chce uniknąć polski rząd. DZIENNIK publikuje zestaw najważniejszych pytań i odpowiedzi dotyczących dopłat.

Kto może poprosić o pomoc finansową?

Każdy, kto stracił pracę nie z własnej winy, czyli nie został zwolniony dyscyplinarnie.

Czy istotna jest data utraty pracy?

Tak. Jednak mimo że przepisy weszły w życie dopiero teraz, o dofinansowanie mogą starać się wszyscy, którzy stracili zatrudnienie po 1 lipca 2008 roku - już wtedy pierwsze firmy zaczęły mieć problemy z powodu recesji. O pomoc mogą się starać jednak tylko ci, którzy do tej pory nie znaleźli nowego zatrudnienia, bo dopłaty nie są przyznawane na spłatę rat z poprzednich miesięcy. Są wypłacane na bieżąco.

Czy jeśli pracę straci zarówno mąż, jak i żona, oboje mogą liczyć na dopłatę?

Niestety nie. Pomoc w spłacie kredytu otrzyma tylko jedno z nich. Które? O tym muszą zdecydować sami. Oboje mogą dostać rządową pomoc tylko pod jednym warunkiem - gdy mają rozdzielność majątkową. Przepisy ustawy faworyzują więc pary żyjące w nieformalnych związkach. O dopłatę mogą starać się oboje, a co więcej dostaną pieniądze nawet na spłatę tego samego, wspólnego kredytu.

Co trzeba zrobić, by dostać dopłatę?

Osoba, która chce uzyskać pomoc w spłacie rat, w pierwszej kolejności swoje kroki musi skierować do urzędu pracy i w nim się zarejestrować. Następnie musi się udać do banku, w którym zaciągnęła kredyt hipoteczny. Ten ma trzy dni na wydanie specjalnego oświadczenia, które należy dołączyć do wniosku o pomoc w spłacie rat. Taki dokument składa się w pośredniaku właściwym dla miejsca zameldowania. Zbiór wszystkich tych pism trafia do starosty, bo to właśnie on podejmuje decyzję o przyznaniu dopłat.

Czy każdy, kto złoży wniosek uzyska pomoc rządu?

Nie. Starosta odmówi osobom, które mają więcej niż jedną nieruchomość. Dopłaty nie dostaną też osoby, które mimo że są właścicielami jednego mieszkania, wynajmują inne.

Czy brane pod uwagę są kryteria zamożności? Czy badany jest majątek bezrobotnego?

Nie. Liczba mieszkań to jedyne kryterium. Pozostali bezrobotni mogą być pewni, że dostaną pomoc - dofinansowania nie można odmówić nikomu, kto stracił pracę nie z własnej woli. Nie ma znaczenia, czy bezrobotny jest ubogi, czy może ma oszczędności, a jego współmałżonek zarabia 10 tysięcy złotych miesięcznie. Pieniądze się mu należą.

Jak długo trwa cała procedura?

Starosta na rozpatrzenie wniosku ma miesiąc. Po tym terminie urząd pracy przekazuje decyzję do Banku Gospodarstwa Krajowego, a ten już w ciągu tygodnia jest gotowy do płacenia rat.

Czy pieniądze wypłacane są do ręki?

Nie, bowiem państwo nie mogłoby skontrolować czy bezrobotny faktycznie spłacił nimi ratę kredytu, czy też wydał na inny cel. Bank Gospodarstwa Krajowego przelewa pieniądze bezpośrednio na konto banku, w którym bezrobotny ma kredyt.

Od czego zależy wysokość dopłaty?

Od wysokości raty. Każdy, kto ma ratę równą lub niższą niż 1200 zł, dostanie całość pieniędzy na jej pokrycie. Jeśli rata jest wyższa niż 1200 zł, różnicę trzeba pokryć samemu.

Jak długo można korzystać z pomocy?

Tylko przez dwanaście miesięcy. Jeśli do tego czasu bezrobotny nie znajdzie zatrudnienia, pomoc państwa się skończy.

Czy trzeba oddać pieniądze od państwa?

Oczywiście - pożyczka nie jest bezzwrotna. Jednak nie jest oprocentowana. Po dwóch latach od momentu, gdy BGK zapłaci za bezrobotnego ostatnią ratę, ten będzie musiał zacząć spłacać całą sumę. Jak wysokie będą raty? To zależy od tego, ile pieniędzy pożyczyło państwo i jak szybko uda się je oddać. Maksymalny okres spłaty to 8 lat, co przy najwyższej możliwej pożyczce - 1200 zł przez 12 miesięcy - oznacza ratę 150 zł miesięcznie.

Ilu Polaków skorzysta z dopłat?

W tej chwili kredyty mieszkaniowe ma 1,3 mln Polaków. Rząd szacuje, że z dopłat skorzysta 46,5 tysiąca kredytobiorców, a średnia pomoc wyniesie 775 zł miesięcznie.

Odpowiedzi na pytania opracowaliśmy dzięki Pawłowi Majtkowskiemu z firmy doradczej Finamo oraz Marcinowi Krasoniowi z Open Finance.