Zamontowaniem olbrzymiego stalowego dźwigaru na wysokości 20 metrów rozpoczęła się dziś budowa konstrukcji dachu stadionu warszawskiej Legii. Finał prac przy arenie sportowej gotowej na przyjęcie 30 tys. kibiców ma się zakończyć się wiosną 2011 r.

W środę inżynierowie przebudowujący stadion przy Łazienkowskiej rozpoczęli jeden z najtrudniejszych etapów budowy. Podnoszenie długiego na 40 metrów i ważącego 60 ton dźwigaru na wysokość 20 metrów przyszli oglądać m.in. Mariusz Walter, właściciel spółki ITI, i Zbigniew Pszczulny, którego pracownia JSK Architekci zaprojektowała arenę.

Montaż takiej konstrukcji wymaga ogromnej precyzji i jest niebezpieczny. "Gdyby porównywać trudność tej operacji z pływaniem po morzu, nie byłoby to przejście przez sztorm o sile 12 stopni w skali Beauforta, ale 7 spokojnie" – mówił Polikarp Lisiecki, dyrektor wydziału montażu w Polimeksie Mostostalu. Jego ekipa najpierw przywiozła zbudowany ze stalowej kratownicy dźwigar pod stojące już mury nowej trybuny stadionu. Następnie przez kilka godzin trzeba było wyważać uchwyty dźwigu, tak aby olbrzymia konstrukcja wisiała dokładnie w poziomie. Udało się to z dwugodzinnym opóźnieniem.

Kilka minut później przeszło 400-konny silnik jednego z największych w Europie dźwigów zaryczał i konstrukcja zaczęła posuwać się miarowo do góry. Po kilkunastu minutach wisiała już na wysokości niemal 30 metrów. Następnie stojący na specjalnym wysięgniku pracownik Polimeksu wydał przez radio polecenie, by siedzący w sterówce operator zaczął ustawianie ładunku na tymczasowych podporach. "Operator nie widzi, co robi, musi polegać na instrukcjach wydawanych przez radio. Dźwig jest jednak tak skonstruowany, że operator wprowadza jedynie odległości do komputera, a maszyna sama wykonuje pracę. Jeśli wpisze, że pół metra w prawo, to specjalny algorytm przeniesie ładunek dokładnie o taką odległość, biorąc pod uwagę siłę wiatru i wychylenie ramienia dźwigu" – tłumaczy Lisiecki.

Precyzyjne działanie było koniecznością, gdyż ważący 60 ton dźwigar trzeba było ustawić tak, by namalowane na konstrukcji prostokąty o powierzchni 500 cm kwadratowych idealnie trafiły w półkoliste łapy tymczasowej konstrukcji podtrzymującej stalową kratownicę. "Teraz trzeba będzie dospawać przypominające nogi podpory, które następnie zostaną przymocowane do czterech umocowanych w żelbetowej konstrukcji trybun uchwytów. Następnie za pomocą 22 śrub, z których każda generuje 8 ton odciągu, konstrukcja zostanie ustawiona pod odpowiednim kątem" – wyjaśnia Lisiecki.

Takich samych dźwigarów wykonawcy areny muszą zamocować jeszcze 23 oraz cztery większe. "Zamontowane zostaną w narożnikach stadionu, będą miały 60 metrów długości i ważyły 90 ton" – mówi Zbigniew Pszczulny.

Kiedy wszystkie elementy nośne dachu zostaną zamocowane, rozpocznie się rozciąganie na nich specjalnej membrany, która przykryje trybuny stadionu.

>>> Zobacz jak stawiany jest pierwszy dźwigar