Dziesięć lat za bunt w poprawczaku?
To była próba ucieczki. Osadzeni w poznańskim poprawczaku napadli na wychowawcę, by zabrać mu klucze. Ten, dzięki refleksowi, schronił się w jednym z pokoi. Buntownicy zabarykadowali się wtedy i zaczęli podpalać meble. Ale rewoltę szybko stłumili policjanci. Sześć osób odniosło rany. Na buntowników czekają teraz zarzuty. Grozi im 10-letnia odsiadka.
- Wychowawca: buntownicy mogli mnie zabić
- Polskie poprawczaki to tykające bomby
- Czarnecki: PiS zgadza się z SLD
- Areszt dla buntowników z poprawczaka
- Bunt więźniów. Żądają cel z osobną toaletą
- Brutalny gwałt na nastolatce i bunt w poprawczaku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko rozegrało się późnym wieczorem. "Wychowankowie znieśli na główny hol trzeciego piętra budynku łóżka, szafki i stoły, po czym podpalili barykadę. Nie stawiali żadnych żądań. " - mówi Romuald Piecuch z wielkopolskiej policji. Rano mówiono o pięciu zatrzymanych, teraz w areszcie jest już siedem osób w wieku 17-19 lat.
Dlaczego osadzeni w poprawczaku rzucili się na swojego wychowawcę? Jak tłumaczy Stanisław Dec, wicedyrektor poznańskiej placówki, prowodyrzy buntu to recydywiści, niedługo mieli stanąć przed sądami za rozboje i kradzieże samochodów. Ostatnie przestępstwa popełnili na przepustkach, więc na kolejne nie mieli szans.
"Wiedzieli, że czekają ich zarzuty karne, stąd postanowili inaczej utorować sobie drogę na wolność" - mówił Dec w TVN 24. Buntownicy najpierw próbowali uciec. Zaatakowali drewnianym kijem wychowawcę i zażądali kluczy. Ten jednak zdołał im uciec i schować się w pomieszczeniu nocnym. Młodocianym przestępcom nie udało się na szczęście sforsować drzwi. Wtedy zaczęli podpalać wszystko co wpadło im w ręce.
Wychowawca wezwał już wtedy policję. W szturmie na barykadę buntowników sześć osób odniosło rany - trzech policjantów i trzech młodocianych przestępców. Zaraz po opanowaniu buntu, do budynku wkroczyli strażacy, którzy szybko ugasili rozniecony pożar.
Właśnie podpalenie da podstawy do postawienia zarzutów buntownikom. Prokuratura oskarży prowodyrów o sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru. Grozi za to do 10 lat pozbawienia wolności.
W poznańskim poprawczaku, w chwili buntu, siedziało 18 osób. "Teraz wszyscy śpią spokojnie" - mówił wczesnym rankiem wicedyrektor placówki.
Dlaczego w poprawczaku siedzieli 20-letni przestępcy? Według polskiego prawa do zakładów poprawczych można kierować osoby w wieku od 13 do 21 lat. Wszystko zależy od decyzji sądu.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!