Wszystko rozegrało się późnym wieczorem. ". Nie stawiali żadnych żądań. " - mówi Romuald Piecuch z wielkopolskiej policji. Rano mówiono o pięciu zatrzymanych, teraz w areszcie jest już siedem osób w wieku 17-19 lat.
Dlaczego osadzeni w poprawczaku rzucili się na swojego wychowawcę? Jak tłumaczy Stanisław Dec, wicedyrektor poznańskiej placówki, , niedługo mieli stanąć przed sądami za rozboje i kradzieże samochodów. Ostatnie , więc na kolejne nie mieli szans.
"Wiedzieli, że czekają ich zarzuty karne, stąd postanowili inaczej utorować sobie drogę na wolność" - mówił Dec w TVN 24. Buntownicy najpierw próbowali uciec. Zaatakowali drewnianym kijem wychowawcę i zażądali kluczy. Ten jednak zdołał im uciec i schować się w pomieszczeniu nocnym. Młodocianym przestępcom nie udało się na szczęście sforsować drzwi. Wtedy zaczęli podpalać wszystko co wpadło im w ręce.
Wychowawca wezwał już wtedy policję. - trzech policjantów i trzech młodocianych przestępców. Zaraz po opanowaniu buntu, do budynku wkroczyli strażacy, którzy szybko ugasili .
Właśnie podpalenie da podstawy do postawienia zarzutów buntownikom. Prokuratura oskarży prowodyrów o sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru. Grozi za to do 10 lat pozbawienia wolności.
. "Teraz wszyscy śpią spokojnie" - mówił wczesnym rankiem wicedyrektor placówki.
Dlaczego w poprawczaku siedzieli 20-letni przestępcy? Według polskiego prawa do zakładów poprawczych można kierować osoby w wieku od 13 do 21 lat. Wszystko zależy od decyzji sądu.