W "Seksmisji" baby biją chłopów od 26 lat
Niełatwo nakręcić film dorównujący błyskotliwemu debiutowi, w dodatku kpiący z totalitarnego systemu, który ma go zaakceptować i dopuścić do dystrybucji. W 1983 roku udało się to Juliuszowi Machulskiemu. Cytując filmowego profesora Wiktora Kuppelweisera - "udało się jak cholera! Nawet jeszcze lepiej".
- Bożena Stryjkówna: Wszystko ma swoja cenę
- Mężczyźni wyginą, kobiety przeżyją?
- Na 25-lecie "Seksmisja" dostała muzeum
- Po co komu w PRL-u była reklama?
- Komuna przestraszyła się chłopca w jamie
- "Lejdis" filmem sezonu, "Seksmisja" komedią stulecia
- Seksmisja czy emancypacja?
- Jerzy Stuhr: Ciągle jestem bardzo młody
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nakręcony w 1981 roku przez Juliusza Machulskiego znakomity film "Vabank" opowiadał w zasadzie prostą historyjkę kryminalną, jakby żywcem zaczerpniętą z
warszawskiego pitawala. Wyraźnie nakreślone charaktery, postaci odtwarzane przez świetnych aktorów i prosty motyw przywodziły na myśl klasykę westernu. Bohater pozytywny wygrywał, a negatywny
jechał do więzienia.
"Vabank" zachwycał przede wszystkim zupełnie niesocjalistyczną poetyką, formą i niedopowiedzeniami, które zaginęły gdzieś w pamięci społecznej wraz z ostatnim programem
Kabaretu Starszych Panów czy Dudka. Osadzenie akcji "Vabanku" w czasach przedwojennych dawało dodatkowy kontrast z panoszącym się, wszechobecnym chamstwem i prostactwem,
gloryfikującymi rozwiązania siłowe. Młodego reżysera, wówczas 26-letniego, krytyka okrzyknęła "objawieniem polskiego kina", a on... tak jak błysnął na firmamencie X muzy,
tak samo zniknął.
"NASI TU BYLI"
Dopiero trzy lata później, 14 maja 1984 roku, na ekrany kin wszedł kolejny film w reżyserii Juliusza Machulskiego - "Seksmisja",
która była zupełnie inna od "Vabanku", a zarazem bardzo do niego podobna. Film utrzymany w formie komediowej, pokazywał sytuację zupełnie nierealną. Fantastyczna
przyszłość po wojnie nuklearnej wydawała się tak samo odległa od rzeczywistości późnego PRL-u, jak przedwojenna Warszawa przedstawiona w "Vabanku" wraz z jednym z jego
bohaterów - Duńczykiem palącym gigantyczne cygaro.
Jednocześnie zupełnie niedorzeczna fikcja "Seksmisji" skrywała niuanse, które niezmiennie kojarzyły się z ludową ojczyzną. Widz od razu mógł się zorientować, że
chociaż akcja dzieje się w 2044 roku, to film opowiada o Polsce. W tym skojarzeniu znakomicie pomogli mu twórcy dzieła, wraz z rozwojem fabuły podsuwając widzowi różnorodne podpowiedzi: a to
album z papieżem w domu rodzinnym Alberta Starskiego (w tej roli Olgierd Łukaszewicz), a to wspomnienie obiecanego w 1997 roku mieszkania, wino patykiem pisane znalezione w kaloszu, gdy Maksymilian
Paradys (znakomita kreacja Jerzego Stuhra) wygłasza słynną sentencję: Nasi tu byli!, albo okrzyki buntowniczek w czasie obławy: "Wszystkich i tak nie wyłapiecie!"
Akcja filmu rozpoczyna się 9 sierpnia 1991 roku. Dwaj ochotnicy, Maksymilian Paradys i Albert Starski, poddają się eksperymentowi hibernacji prowadzonemu przez światowej sławy
profesora Wiktora Kuppelweisera. Kiedy odzyskują przytomność, okazuje się, że czas trwania eksperymentu wydłużył się o 50 lat. Ich zahibernowane ciała odkryto przypadkowo podczas wykopalisk
po wojnie, w trakcie której wyginęli wszyscy mężczyźni. Zamknięte podziemne społeczeństwo - nowa rzeczywistość, w jakiej znaleźli się bohaterowie - składa się wyłącznie z kobiet, a
jak się potem okazuje, jest w istocie wielkim więzieniem, w którym najważniejsze są ład i porządek.
Machulski nie drwi jednak, jak Bareja (klasyk komedii z czasów PRL-u), z państwa, stara się raczej ośmieszyć totalitaryzm jako system, dowodząc, że neguje on rzeczywistość i stwarza
sztuczną. Wbrew faktom oraz rozsądkowi: Kopernik i Einstein były kobietami, a Kain wynalazł zbrodnię i wypróbował ją na swojej siostrze Abli. Taki system upada, kiedy pojawia się
nieprawomyślna idea, która zostaje przekuta w czyn. Reżyser "Seksmisji" w znakomity sposób pokazuje walkę frakcyjną w partii rządzącej pomiędzy zwolenniczkami
demokratyzacji a frakcją konserwatywną. Oba ugrupowania mają co prawda oficjalnie taki sam światopogląd, ale różnią je metody działania.
p























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!