Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Prawnik Gilowskiej: Nie byłem agentem

2008-06-18 | Ostatnia aktualizacja: 10:49 | Komentarze: 0 | skomentuj

Dopiero w 1989 roku bezpieka zrezygnowała z usług tajnego współpracownika "Piotra", czyli znanego prawnika Piotra Kruszyńskiego, obrońcy Zyty Gilowskiej - twierdzą historycy IPN, autorzy książki o Lechu Wałęsie. "To stek bzdur. Nigdy nie byłem agentem" - odpiera zarzuty mecenas Kruszyński.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Początki współpracy profesora Piotra Kruszyńskiego z SB sięgają 1968 roku. Wtedy to - jak twierdzą autorzy książki o Lechu Wałęsie - stał się kandydatem na agenta wywiadu wojskowego. Nie zwerbowano go, bo miała mu zaszkodzić opinia kolegów z Agenturalnego Wywiadu Wojskowego.

Bezpieka przypominała sobie o Kruszyńskim kilka lat później - twierdzą historycy Instytutu Pamięci Narodowej. Jako kontakt operacyjny, a potem jako tajnego współpracownika o pseudonimie Piotr zarejestrował go PRL-owski kontrwywiad. Oficerowie zrezygnowali z niego dopiero w 1989 roku. W styczniu 1990 roku jego akta zniszczono - czytamy w książce Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza.

"To stek bzdur" - krótko odpowiada mecenas Piotr Kruszyński, prawnik znany między innymi z obrony Zyty Gilowskiej w procesie lustracyjnym oraz żołnierza oskarżonego o ludobójstwo w Afganistanie. "Jacyś faceci chcieli mnie wciągnąć do wywiadu, ale odmówiłem" - stwierdza i dodaje, że nikt nigdy nie zakwestionował jego oświadczenia lustracyjnego, w którym napisał, że nie był agentem.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «