Dziennik Gazeta Prawana logo

Friszke: Same esbeckie dokumenty, to za mało

18 czerwca 2008, 02:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W 1982 r. bezpieka wprowadziła w obieg "Solidarności" pakiet fałszywek, które miały doprowadzić do czegoś, co SB nazywała "sądem nad Wałęsą". Proszę pamiętać, że Wałęsa był w latach 80. obywatelem numer jeden na liście wrogów PRL. W związku z tym prowadzona była cała operacja fałszowania akt także z pomocą wywiadu PRL za granicą zmierzająca do skompromitowania Wałęsy - mówi DZIENNIKOWI historyk prof. Andrzej Friszke.


Różne z różnych okresów, także te z lat 70. Te dokumenty są szczątkowe. Wiele zniszczono, w końcówce lat 80.


Te materiały, którymi dysponujemy, pozwalają stwierdzić, że po pierwsze, bezpieka zarejestrowała TW Bolka, a szereg poszlak wskazuje, że "Bolek" to Lech Wałęsa. Dowodów żelaznych spodziewam się po książce Cenckiewicza i Gontarczyka. To co ja znam, to poszlaki. Są świadectwa, że były dokumenty nazywane doniesieniami "Bolka", ich weryfikacja jest przed nami. Nie da się w tej sprawie udzielić tak prostych odpowiedzi, jak się oczekuje.


To prawda. Poza tym mamy cały wątek dokumentów fałszowanych.


To jedno, ale poza tym w 1982 r. bezpieka wprowadziła w obieg "Solidarności" pakiet fałszywek, które miały doprowadzić do czegoś, co SB nazywała "sądem nad Wałęsą". Proszę pamiętać, że Wałęsa był w latach 80. obywatelem numer jeden na liście wrogów PRL. W związku z tym prowadzona była cała operacja fałszowania akt także z pomocą wywiadu PRL za granicą zmierzająca do skompromitowania Wałęsy. Gdyby SB się to udało, cały opór społeczny lat 80. mógłby się załamać.


Te dokumenty robią wrażenie wiarygodnych i ścisłych, ale nie wiem skąd ta dokumentacja pochodzi. Wiele wskazuje na to, że z ABW. Zwykle dokumenty pochodzące stamtąd są obarczone klauzulą "tajne". W związku z tym trudno wnioskować, w jakim trybie autorzy dotarli do niej. Po drugie, ważne jest, jak wybrali dokumenty. Czy widzieli wszystkie, czy tylko tę część, którą ktoś chciał im pokazać. Według jakich zasad to zrobili.


Ja w swojej pracy nie opieram się wyłącznie na dokumentach, potrzebne są do nich komentarze od uczestników zdarzeń. Oczywiście potem należy przeprowadzić krytykę tych wyjaśnień i można je odrzucić, ale sama próba uzyskania takich komentarzy jest niezbędna, bo wiele informacji powstaje poza obiegiem pisemnym. Pominięcie próby weryfikacji tego z uczestnikami zdarzeń wydaje mi się poważnym błędem warsztatowym.

p

prof. Andrzej Friszke, historyk, były członek Kolegium IPN

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj