W nocy śląska policja, za pośrednictwem detektywa Krzysztofa Rutkowskiego otrzymała informacje, że w okolicach rzeki Przemszy może się znajdować ciało zaginionej Magdy. Takie informacje miała mu przekazać matka dziewczynki. Rozpoczęły się poszukiwania.

>>> Dramatyczne wyznanie matki półrocznej Madzi z Sosnowca

Jak do tej pory zwłok nie znaleziono. Pakunek, na który wstępnie wskazywano, jako ten, w którym mogły się znajdować zwłoki dziecka - jak poinformował podkomisarz Paweł Warchoł z sosnowieckiej policji - okazał się zwiniętą kurtką. Tropu nie podjął również sprowadzony na miejsce pies.

W nocy matka została przewieziona do komendy wojewódzkiej policji w Katowicach.

Adam Jachimczak z biura prasowego śląskiej komendy policji poinformował że, jej stan psychiczny nie pozwala, by przeprowadzić jakiekolwiek czynności. Dodał jednak, że matka dziewczynki w rozmowie z policjantami podtrzymała informacje, że w rejonie rzeki Przemszy mogą się znajdować zwłoki dziecka.

Poszukiwania zostały wznowione rano.

Według detektywa Rutkowskiego, matka małej Magdy przyznała się w rozmowie z nim, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, w wyniku którego dziewczynka zmarła.

Po zaginięciu dziecka matka Magdy twierdziła, że została napadnięta, a dziecko uprowadzono z wózka. Policja sprawdzała tę wersję na równi z innymi hipotezami.