Jedna z kobiet mówiła m.in., że kiedy ponad rok temu wracała do domu, zobaczyła leżącą na ziemi Katarzynę W., a obok dziecięcy wózek. Wraz z dwoma mężczyznami próbowała jej pomóc.

Reklama

Kiedy przyjechało pogotowie, Katarzyna doznała olśnienia. Nagle uklękła, położyła ręce na wózku i powiedziała "Gdzie jest moja Madzia? Ukradli Madzię" - zeznała Żaneta N.

Jeden z mężczyzn, którzy razem z Żanetą N. znaleźli Katarzynę W. dodał, że kobieta, po tym jak odzyskała świadomość usiadła i zaczęła płakać, że nie ma dziecka. Mówiła to, siedząc na ziemi, jeszcze chyba nawet nie zajrzała do wózka - podkreślił.

Kiedy po jakimś czasie do Katarzyny W. podszedł brat - jak się później okazało - nie wyglądał na zaskoczonego, zeznali także świadkowie.

Matka półrocznej Madzi z Sosnowca mówiła wówczas, że ktoś ją napadł.