Poszukiwania dziewczynki nadal trwają. Prowadzone są oględziny i dokładne przeczesywanie terenu wskazanego przez kobietę. Nadal nie wykluczamy żadnej z wersji zdarzeń, które były przez śledczych sprawdzane do tej chwili - informuje młodszy aspirant Sebastian Fabiański z zespołu prasowego śląskiej policji. Jednak rzecznik komendant głównego policji nadkomisarz Mariusz Sokołowski przyznaje, że wariant o udziale kogoś z rodziny w zaginięciu dziecka był brany pod uwagę od początku śledztwa.

Jest to wersja najbardziej prawdopodobna i od początku będąca pierwszą wersją policyjną - przyznał w RMF Sokołowski.

Brzeg rzeki Przemszy w Sosnowcu, jako miejsce ukrycia zwłok dziewczynki, wskazała w rozmowie z detektywem Krzysztofem Rutkowskim matka Madzi, Katarzyna W. Detektyw w czwartek wieczorem zawiadomił policję, ale okazało się, że w zawiniątku z niemowlęcej kurtki i śpioszków nie było ciała dziewczynki. Jednak charakterystyczny zapach świadczył, że w pakunku musiały leżeć rozkładające się zwłoki - twierdził w rozmowie z gazetą.pl Krzysztof Rutkowski.

Zdaniem detektywa, należy brać pod uwagę dwa warianty. Albo ktoś z bliskich matki ukrył ciało, albo - co brzmi makabrycznie - zwłoki Madzi rozwlekły bezpańskie psy.

Krzysztof Rutkowski przekonuje, że już w niedzielę zawiadomił policję o swoich podejrzewaniach wobec udziału matki w zaginięciu dziewczynki. Zaproponował użycie planu, który pozwoliłby zdemaskować oszustwo Katarzyny W. Jednak - jak twierdzi detektyw - choć sosnowieccy policjanci sami przyznali, że podejrzewają kobietę, jednak odparli, że prokurator nie pozwala na użycie bardziej efektywnych metod przesłuchania rodziców Madzi. Rutkowski prosił o przekazanie swoich podejrzeń grupie śledczej w Katowicach, ale nie doczekał się odpowiedzi.

Po wczorajszym doniesieniu Krzysztofa Rutkowskiego policjanci wznowili poszukiwania dziecka. Chcą sprawdzić przy pomocy georadaru, czy gdzieś nie została naruszona struktura ziemi, co wskazywałoby na to, że może tam być zakopane ciało Madzi. Okolice rzeki Przemszy będzie sprawdzał również pies do poszukiwania zwłok.

Wersja, której do tej pory trzymała się matka, mówiła o napadzie na nią i porwaniu dziewczynki. Katarzyna W. twierdziła, że ktoś zaatakował ją, gdy szła przez jedno z osiedli w Sosnowcu, że straciła przytomność i gdy się ocknęła, Madzi nie było w wózku. Poszukiwania dziewczynki trwają od ubiegłego wtorku.