Jeszcze w styczniu światowej sławy naukowiec wyraził pisemną zgodę na przyjęcie tytułu. Wiadomo także, że same starania trwały co najmniej pół roku. Kiedy kilka dni temu informacja o tym trafiła do mediów i do Internetu, rozpoczął się festiwal nienawiści.

Na Facebooku powstały dwa profile, przy czym jeden założyli neofaszyści z Narodowego Odrodzenia Polski.

Musimy tam iść dużą gromadą. Niech ten stary komuch znowu narobi w gacie, Bauman! Co? Wypier…, Żydowskiego bolszewika nie zniosę, Rozstrzelanie trybików tego syjonistycznego systemu w żadnym wypadku nie jest grzechem, jest mniejszym złem! Śmierć syjonistycznej zarazie ludzkości, Precz z żydokomuną - można było m.in. przeczytać.

Rektor szkoły prof. Robert Kwaśnica przyznaje, że to kłopotliwa sytuacja, bo senat uczelni podjął już uchwałę o przyznaniu tytułu. Uroczystość wręczenia miała się odbyć 24 października. 

- Szykowaliśmy się na to trochę jak na wojnę. Wiadomo było, że uroczystość będzie zakłócona, ale uznaliśmy, że odstąpienie byłoby kapitulacją przed środowiskiem skrajnej prawicy - opowiada jeden z pracowników uczelni.

Wiadomo już także, że prof. Bauman tytułu nie dostanie, a we wtorek władze uczelni na specjalnie w tym celu zwołanym posiedzeniu będą się zastanawiać, jak wybrnąć z tej sytuacji.

Naukowiec kilka dni temu sam poprosił o nieprzyznawanie mu honoris causa, a swoją decyzję tłumaczy troską o dobre imię uczelni. Wyjaśniał, że nie chce też swoją obecnością ściągać na szkołę takich kłopotów, jakie spotkały w czerwcu Uniwersytet Wrocławski.

Wykład naukowca zakłóciła wówczas stuosobowa grupka NOP-owców i kiboli Śląska. Konieczna stała się interwencja antyterrorystów.

Same protesty prof. Bauman nazywa z kolei niepotrzebną wrzawą.