Reklama
Warszawa
Reklama

Zatrzymania przed wykładem prof. Baumana

18 października 2013, 20:20
Zatrzymane osoby protestowały przeciwko zaproszeniu na debatę profesora Zygmunta Baumana. Zachowywali się spokojnie, niektórzy w ciszy trzymali transparenty Żołnierzy Wyklętych / Agencja Gazeta / Fot.Tomasz Szambelan Agencja G
Zatrzymania przed debatą kończącą festiwal teatralny Dialog we Wroclawiu. Policja zatrzymała dwadzieścia dwie osoby, w tym kobietę w ciąży, pod zarzutem zorganizowania nielegalnego zgromadzenia przed Teatrem Współczesnym. Wszystko dlatego, że na debacie pojawił się prof. Zygmunt Bauman.
Reklama
Reklama
Czy ten artykuł był przydatny?
tak
nie
Dziękujemy za powiadomienie
Jeśli nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania w tym artykule, powiedz jak możemy to poprawić.
UWAGA: Ten formularz nie służy wysyłaniu zgłoszeń . Wykorzystamy go aby poprawić artykuł.
Jeśli masz dodatkowe pytania prosimy o kontakt

Powiązane

Reklama
Reklama

Komentarze(111)

Pokaż:

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
  • gruby
    2013-10-18 20:45:03
    ale zamordyzm
    za żadnej władzy tego nie było
    0
  • ramirez
    2013-10-18 21:41:19
    Policja chroni bolszewików
    0
  • Re: IPN.
    2013-10-19 03:20:13
    KORPUS BEZPIECZENSTWA WEWNETRZNEGO
    Warszawa dnia listopada 1950 r.

    MINISTER BEZPIECZENSTWA PUBLICZNEGO
    W n i o s e k


    Wnosze o zatwierdzenie mjr. BAUMAN ZYGMUNTA s. Maurycego – na stanowisko Szefa Oddzialu Propagandy i Agitacji Zarzadu Polit[ycznego] KBW.

    Mjr. BAUMAN urodzil sie w 1925 r. w Poznaniu jako syn kupca, posiadajacego swój wlasny sklep wló-kienniczy. Uczeszczal do szkoly w Poznaniu do 1939 r., kiedy to uciekl przed Niemcami wraz z rodzicami do ZSRR. W Zwiazku Radzieckim konczy 10-latke jako wyrózniajacy sie uczen, przyjety do Komsomolu i udaje sie do m[iasta] Gorki na studia. Po dwóch latach studiów zostaje w roku 1944 zmobilizowany przez Rejwojenkomat do Milicji Obywatelskiej m[iasta] Moskwy, gdzie pracuje jako inspektor. W 1944 r. wste-puje do 4 DP. Z która przechodzi szlak bojowy. Pod Kolobrzegiem ranny. Po krótkim przeszkoleniu oficer-skim zostaje oficerem politycznym.

    W okresie powojennym caly czas sluzy w politycznym aparacie szkoleniowym KBW. Jako Szef Wydzialu Pol[ityczno]-Wych[owawczego] operacji bierze udzial w walce z bandami. Przez 20 dni dowodzil grupa, która wyróznila sie schwytaniem wielkiej ilosci bandytów. Odznaczony „Krzyzem Walecznych”.

    Od 1947 r. pracuje na kolejnych szczeblach aparatu propagandy Zarzadu Politycznego KBW. W ciagu tego czasu ukonczyl bez przerwy Akademie Nauk Politycznych jako jeden z przodujacych absolwentów i obec-nie studiuje jako wolny sluchacz na Szkole Partyjnej przy KC. Do PPR przyjety w styczniu 1946 r., PZPR od dnia zjednoczenia.

    Wyróznia sie nieprzecietnymi zdolnosciami zarówno w przyswajaniu sobie wiedzy, jak i w umiejetno-sciach propagandowych i agitacyjnych. W zagadnieniach politycznych zajmuje bardzo prawidlowe stano-wisko. Bardzo wnikliwy i spostrzegawczy w analizie politycznej, szczególnie czujny na bledy ideologicz-ne. W pracy wykazuje duzy talent organizatorski, bardzo szeroka inicjatywe, rozmach w realizacji i samo-dzielnosc. Umie wyciagac niewykorzystanych ludzi na powazna prace. Ofiarny i bezinteresowny.

    Biorac pod uwage jego prace, postepowanie i fakt, ze wiekszosc swego zycia spedzil w ZSRR i szeregach naszego wojska18 nalezy sadzic, ze wplywy jego pochodzenia [klasowego] zostaly przelamane.

    Wbrew woli ojca i z wlasnej inicjatywy wystapil o przekazanie Partii sumy powstalej z praw rodziców do spadku rodzinnego w postaci czesci domu. Mimo opinii KC, iz sprawy tej nie warto podnosic wobec sto-sunkowo niewielkiej sumy (500 000 zl w starym pieniadzu) pozostal przy swym zdaniu i w dalszym ciagu mimo trudnosci czyni starania o przekazanie tych praw Panstwu. Potepia sjonistyczne poglady ojca i od-wiódl go od zamiaru emigracji. (Matka jest czlonkiem PZPR, aktywistka, pracuje w WSS jako inspektor. Równiez w ZSRR byla aktywistka).
    Zdrowo przyjmuje krytyke. W samokrytyce i czujnosci- nieco przesadny, w czym niewatpliwie wyraza sie poczucie ciezaru swego pochodzenia klasowego.

    Mimo nieodpowiedzialnej i nieprzemyslanej tendencji ze strony szeregu towarzyszy przedstawienia go ze wzgledu na pochodzenie jako wroga klasowego zdobyl sobie powazny autorytet.

    W stosunkach z ludzmi niekiedy ujawniaja sie resztki przezwyciezonego w zasadzie zarozumialstwa i oschlosci.
    Mjr BAUMAN ma przed soba powazna perspektywe naukowa. Zamilowany jednak do sluzby nie chce opuszczac szeregów wojska.
    Na stanowisko Szefa Oddzialu Propagandy i Agitacji Zarzadu Politycznego nadaje sie w zupelnosci.

    SZEF ZARZADU POLITYCZNEGO plk BIBROWSKI

    DOWÓDCA KORPUSU BEZP. WEWN. gen. bryg. HÜBNER
    0
  • Re: IPN.smutek
    2013-10-19 03:56:08
    W latach 1945-1953 subtelny filozof byl oficerem KBW, czyli formacji której postawiono zadanie wytepienia „scierwa spod znaku AK”. To wlasnie KBW wraz z dywizjami ludowego WP wyposazonymi w lotnictwo, artylerie i bron pancerna, a takze z wyspecjalizowanymi w mordowaniu na zlecenie wladz partyjnych (PPR) szwadronami smierci i grupami pozorowanymi zlozonymi z agentów wewnetrznych UB, zwalczal po wojnie oddzialy polskiego podziemia niepodleglosciowego: V wilenskiej Brygady AK mjr Zygmunta Szendzielorza na Bialostocczyznie, mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory” na Lubelszczyznie oraz Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu.

    W tej formacji Bauman byl oficerem pionu polityczno-wychowawczego, który za pomoca indoktrynacji mial przeksztalcac poborowych w zolnierzy komunistycznego systemu. To oficer Bauman uczyl zabijac „lesnych bandytów” i „wrogów klasowych”.

    Zaczynal w 1945 r. w stopniu podporucznika jako zastepca dowódcy ds. polityczno-wychowawczych 5. Samodzielnego Batalionu Obrony, a konczyl w stopniu majora jako szef Oddzialu II Zarzadu Polityczno-Wychowawczego KBW. Z opinii personalnych Baumana wynika, ze zajmowal sie nie tylko praca polityczna, ale tez z bronia w reku walczyl z polskim podziemiem. Przelozeni Baumana we wniosku o awans dla niego napisali, ze > przez 20 dni dowodzil grupa, która wyróznila sie chwytaniem wielkiej liczby bandytów. Za te zaslugi otrzymal Krzyz Walecznych.

    Nalezy dodac, ze sluzba w KBW nie byla pierwszy epizodem sluzby komunizmowi w zyciorysie Zygmunta Baumana. W jego aktach znalezionych w archiwach IPN sa informacje, ze przed 1944 r. sluzyl w moskiewskiej milicji. Formacja ta wchodzila w sklad NKWD.



    W rezultacie dzialan Baumana i jego towarzyszy w walce lasy (zwlaszcza Bialostocczyzny, Lubelszczyzny, Podlasia, Podkarpacia, Mazowsza i Podhala) pokryly sie tysiacami bezimiennych grobów „lesnych”, czlonków ich rodzin, wspólpracowników i Bogu ducha winnych ludzi, których jedyna „wina” czy raczej „pechem” bylo znalezienie sie w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.

    Te rezultaty dzialan aparatu terroru najlepiej podsumowuje zdanie zanotowane w swoim dzienniku przez kapitana Zdzislawa Bronskiego „Uskoka”, dowódce oddzialów WiN z Lubelszczyzny:

    „Na terenie gminy Ludwin i Spiczyn przez piec lat okupacji nie zginelo tylu Polaków, ilu zginelo przez piec miesiecy ’demokratycznej niepodleglosci’”.



    Do dzisiaj nie udalo sie rzetelnie policzyc ile bylo tych ofiar. Ofiar odhumanizowanych, okreslanych jako „scierwa”, „szumowiny”, „zaplute karly”, „pomioty sanacyjnych panów”. Sam komunistyczny resort bezpieczenstwa szacowal liczbe tych ofiar na ponad 8600. Z pewnoscia jest to jednak wielokrotnosc tej liczby. Jak wielka – do dzisiaj nie wiadomo.

    Czasami zwloki ofiar tych akcji KBW przywozono do siedzib powiatowych i wojewódzkich Urzedów Bezpieczenstwa w celu identyfikacji przez rodziny, a nastepnie

    po obfotografowaniu topiono je w dolach kloacznych w pobliskich rzekach albo tez zakopywano na podwórkach owych siedzib lub w doraznie wybranych, ustronnych miejscach, oddalonych zaledwie o kilka kilometrów od miast powiatowych. To samo czyniono z zakatowanymi w trakcie sledztw ofiarami rzekomych samobójstw, ucieczek, doraznych egzekucji. Lezeli oni badz tez leza nadal w bezposrednim otoczeniu znacznej czesci z 289 powiatowych i 19 wojewódzkich Urzedów Bezpieczenstwa w calej Polsce
    0
  • gość
    2013-10-19 09:34:05
    Zydokomuniści rządzą Polską
    0
  • DOŚĆ TĘPEJ PROPAGANDY
    2013-10-19 06:11:52
    Dziennikarze TVN przekraczają kolejne granice – uniemożliwili ks. abp. Henrykowi Hoserowi uczestniczenie w debacie różańcowej, jaka miała się odbyć u Ojców Dominikanów w Warszawie na Służewie.

    Tuż przed debatą, 4 października, w której miał wziąć udział ks. abp Hoser wraz z Janem Budziaszkiem, jeszcze przed spotkaniem u Ojców Dominikanów dziennikarze TVN domagali się rozmowy z ordynariuszem warszawsko-praskim. Organizatorzy spotkania nie wyrazili na to zgody. Dziennikarze TVN nie przyjęli jednak do wiadomości tej odmowy.

    – Grupa reporterska wypadła z krzaków i próbowała zmusić księdza arcybiskupa do wywiadu – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” o. Stanisław Przepierski OP, organizator debaty.

    Mimo wyraźnego komunikatu ks. abp. Hosera, który wskazał, że aby przeprowadzić wywiad, należy się wcześniej umówić, chociażby z tego względu, że miejsce na chodniku nie jest do tego najlepsze, dziennikarze nie odpuszczali. Nie pozwolono im przekroczyć furty klasztornej, ale za to jeden z reporterów – Wojciech Bojanowski wszedł na salę wykładową. Dziennikarz znany jest skądinąd z różnych kontrowersyjnych zachowań. Jakiś czas temu uczestniczył jako zakamuflowany student w wykładach w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu i napisał potem oszczerczy artykuł na temat uczelni.

    Ojciec Stanisław Przepierski zauważył dziennikarza siedzącego z tyłu sali, podszedł do niego i poprosił o pokazanie akredytacji. Mając na uwadze, że zachowanie reportera nosiło znamiona prowokacji, gospodarz spotkania poprosił go o wyjście. Ten przez kilkanaście minut lekceważył prośby organizatora. To z kolei wzbudziło irytację uczestników spotkania. W chwili, gdy ks. abp Hoser wchodził do sali, dziennikarz przesiadł się do pierwszego rzędu.

    – Poinformowałem zebranych, że mamy „gościa specjalnego” z TVN i zapowiedziałem, że nie rozpocznę spotkania, dopóki nie opuści on sali – wyjaśnia dominikanin. Niestety, Bojanowski nie zamierzał wychodzić. Jako że atmosfera stawała się coraz bardziej napięta, ks. abp Hoser zaproponował, aby spotkanie przełożyć na inny termin. Ostatecznie piątkowe spotkanie odbyło się bez udziału księdza arcybiskupa.

    Kiedy po decyzji opuszczenia sali sekretarz ordynariusza warszawsko-praskiego udał się po samochód, żeby podjechać przed furtę, dziennikarze TVN ruszyli za nim, wkraczając na prywatny teren klasztoru Dominikanów.

    Komentując zachowanie reporterów stacji TVN, prof. Piotr Jaroszyński, kierownik Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, podkreśla, że wszystko sprawia wrażenie, iż zostali oni oddelegowani przez swoje szefostwo na tzw. odcinek walki z Kościołem.

    – Chodzi przede wszystkim o osaczenie tych hierarchów, którzy publicznie jednoznacznie przeciwstawiają się legalizacji metody zapłodnienia in vitro oraz ideologii gender. To są obecnie dwa priorytety opanowującego Polskę neototalitaryzmu, stąd ci, którzy się temu przeciwstawiają, uznani są za „wrogów klasowych” czy „wrogów postępu”, których należy prześladować, dyskryminować, nękać, szydzić, szkalować etc. – mówi.

    – Do grona takich szlachetnych i odważnych postaci polskiego Kościoła należy dziś ks. abp Henryk Hoser i dlatego właśnie poddawany jest nieustannej nagonce medialnej ze strony środowisk lewicowo-liberalnych, które nienawidzą wyrazistego polskiego Kościoła, gdy zabiera głos w sprawach nie tylko religijnych, ale i moralnych. Tym bardziej więc jako katolicy musimy stanąć murem w obronie naszego arcybiskupa – dodaje.
    0
  • Ali
    2013-10-19 11:20:06
    Kruk krukowi oka nie wykole.
    0
  • SLD-PO co to za różnica?
    2013-10-19 11:32:26
    Jak Rafał DUTKIEWICZ łasił się do zbrodniarza Baumana

    Tow. Zbigniew Bauman był funkcjonariuszem pionu politycznego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czyli formacji wzorowanej na NKWD, która po wojnie z całą bezwzględnością zajmowała się zwalczaniem polskiego podziemia. Bauman otrzymał nawet odznaczenie za wyłapywanie "bandytów". Oprócz tego był agentem Informacji Wojskowej ps. "Sjemion".

    Zważywszy na to, że Informacja była organizacją zbrodniczą, to taki fakt jest dla życiorysu tego politruka całkowicie kompromitujący. Generalnie mamy do czynienia z nietuzinkowym funkcjonariuszem komunistycznego aparatu przemocy który ma na sumieniu wielu polskich patriotów, których wysłał do piachu.

    A może należało pójść na całość i oprócz Baumana zaprosić na UW z wykładem (niestety, Szwedzi odmówili jego ekstradycji do Polski) stalinowskiego oprawcę w todze Stefana Szechtera, brata przyrodniego Aarona Szechtera z Gazety Czosnkowej?

    Najpierw słuchaliśmy: Marii Gurowskiej-Zand (tej, która skazała gen. Nila), Heleny Wolińskiej-Brus (Fajga Mindel - prokurator w sprawie gen. Nila), Beniamina Wejsblecha - też prokuratora skarżącego Polakłów, niejakiego Szechtera też prokuratora i brata redaktora GW-nianej, a teraz każą nam ciągle słuchać gwiazdy medialnej i profesora UW - Szewacha Weissa i kolejnego profesorka - Baumana. Wszyscy oni wiedzą jak pouczać Polaków.

    "Dla mnie jest to dokładnie taka sama sytuacja, jakby ktoś zaprosił byłego członka SS, który otwarcie mówi o tym, że był w SS i za to nie przeprasza, i robił wokół niego wielką fetę" - tak Łukasz Warzecha podsumował wykład prof. Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim.

    Rafał DUTKIEWICZ obcesowo stwierdził, że: nie będzie tolerował nacjonalistycznej hołoty (mając zapewne na myśli protestujących patriotów), natomiast toleruje człowieka o wyjątkowo wrednym, promoskiewskim życiorysie.

    Trudno się nie zgodzić z publicystą Łukaszem Warzechą, że oburzający był nie tyle sam incydent na UW [w demokratycznym kraju takie zachowania nie są naganne], co fakt zaproszenia Z.Baumana – typa z wyjątkowo paskudnym życiorysem [spod czerwonej gwiazdy], który nigdy nie przeprosił – na wrocławską uczelnię.

    Ł.Warzecha przypominał wypowiedź prof. Baumana dla brytyjskiego "Guardiana" w 2007 roku. Powiedział on wówczas, że wedle jego powojennych przekonań komunizm bezpośrednio po wojnie był najlepszym systemem dla Polski. "To jest człowiek, który nigdy za to nie przeprosił, a był w samym jądrze stalinowskiego aparatu represji" - argumentował Warzecha.

    "Zastanawiam się, czy gdybym ja się znalazł w pobliżu tej sali, na tym wykładzie, czy sam nie dołączyłbym się do tych okrzyków" – bez ogródek zakomunikował Ł.Warzecha. Ja również dołączyłbym do tego zasadnego protestu.

    Zygmunt Bauman, stalinowski oprawca, wyłapujący po wojnie żołnierzy AK, NSZ i WiN, major w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 1945-1953, agent Informacji Wojskowej podporządkowanej sowieckiemu NKWD, pojawia się w Polsce co jakiś czas, zawsze w atmosferze skandalu i zawsze na zaproszenie uczelni bądź instytucji, które chcą wyróżnić go tytułami honorowymi i podziękować mu za jego naukowe socjologiczne dokonania.

    Bauman bowiem uznawany jest przez salon za wybitnej sławy naukowca i osobę niezwykle wpływową w świecie. Cóż z tego, skoro obywatel Bauman, jako Polak, nie rozliczył się dotąd ze swojej haniebnej współpracy ze zbrodniczym systemem komunistycznym.

    Pamiętam film dokumentalny poświęcony profesorom Zygmuntowi Baumanowi i Leszkowi Kołakowskiemu. Miał być oczywiście laudacją dla obu panów, którzy w jednej ze scen, na luzie, opowiadali o swoich pistoletach, które nosili w ukryciu za przyzwoleniem bezpieki. Nie pamiętam już, czy waltherem chwalił się Bauman, a naganem Kołakowski, czy było odwrotnie. Tak zaczynali swoją „naukową” światową karierę obaj stalinowcy.
    0
  • ariel
    2013-10-19 12:30:58
    Ewangelia, której fragment przed chwilą usłyszeliśmy, mówi o bardzo ważnej sprawie w życiu człowieka wierzącego. Mówi o konieczności modlitwy. Kiedyś ktoś pięknie powiedział, że człowiek, który tylko pracuje, a nie potrafi dodać do pracy swojej elementu duchowego, nie potrafi dodać do pracy swojej modlitwy – podobny jest do ptaka, który mając jedno skrzydło, kręci się w kółko i nie może wzbić się wyżej.

    Potrzebna jest modlitwa szczególnie wtedy, kiedy ludzkie siły są wątłe, kiedy siły są nadwerężone, kiedy duch musi panować nad ludzkim ciałem. Wy jesteście teraz w takiej sytuacji, gdzie przede wszystkim, gdzie przede wszystkim musi być silny duch – nie ciało – ponieważ o wartości człowieka decyduje siłą jego ducha, siłą jego woli, siłą wytrwania.

    Warunkiem skutecznej modlitwy jest wiara wam potrzebna. Kto chwycił za pług, aby orać ziemię, by przyniosła ona plon, nie może oglądać się wstecz. Musi iść ciągle do przodu, musi wierzyć w to, że owoc będzie wydany.

    Kiedy w latach przedwojennych uczeń kończył szkołę i szedł do pracy, dyrektor szkoły dawał mu książeczkę obywatela. Między innymi można było znaleźć w tej książeczce takie pouczenie: Nie jesteście liśćmi, które bezkarnie wiatr we wsze strony rozwiewa, a jeżeli jesteśmy jako liście – to z jednego drzewa i nie z byle jakiego. Korzenie tego drzewa potężne. Pieśń tysiącletniej siły, konary i gałęzie, choć znać na nich ślady złowrogich piorunów i burz, krzepkie są i odporne. To drzewo Narodu polskiego. Gałązki i liście na tym drzewie to wy – dzisiejsi, starsi i młodsi, lepsi i gorsi, silniejsi i słabsi; rozmaici. Wszyscy jesteśmy jak liście jednego drzewa, ale musimy pamiętać, że korzenie naszego narodu sięgają bardzo głęboko.

    Ojciec Święty podczas swojej pielgrzymki w Polsce wołał do zgromadzonych rzesz ludzi: „nie podcinajcie korzeni sami sobie”. Korzenie naszej bohaterskiej spuścizny były podcinane, chciano budować, wyrzucając wszystko, co było oparte na Bogu, na honorze, na Ojczyźnie – i stało się tak, jak z ewangelicznym budowaniem domu piasku. Kochani! Wy chcecie budować na mocnym fundamencie. To chyba nie jest zwykłym zbiegiem okoliczności, że wasze trudne chwile przypadły w dniach obchodów waszego święta. Korzenie podchorążych sięgają bardzo szlachetnych i głębokich tradycji aż do powstania listopadowego. I wy chcecie pozostać wierni tradycjom.

    W książeczce, którą wam cytowałem przed chwilą, jest mowa o miłości do Ojczyzny. Kto jest patriotą? Prawdziwym patriotą jest każdy, kto dba o dobro całego społeczeństwa; przeciwstawia się szerzeniu zła, a dąży do jedności i zgody.

    Kochani, te słowa odnoszą się do was. Jeśli chcecie być prawdziwymi Polakami, jeśli postawiliście sobie za cel, aby dobro zwyciężało i aby system zła – zniewalania człowieka – został pokonany, musicie być silni do samego końca. Za Asnykiem powtarzam: „miejcie nadzieję i miejcie odwagę”. Być patriotą w takim środowisku, w jakim wy tu jesteście, to znaczy podporządkować swoje „ja” sprawie, którą sobie tutaj, za cel obraliście. Kto chce zdobyć szczyt, niechaj przed samym końcem nie ogląda się wstecz, bo może spaść w przepaść. Metody zła mają to do siebie, że kiedy poda im się jeden palec – tryby chwytają całą rękę.

    Kochani, my się modlimy, składamy ofiarę naszego trudu, cierpienia, naszą ofiarę łączymy z ofiarą Jezusa po to, aby On przemienił nasz trud, naszą ofiarę życia naszej codzienności tak bardzo trudnej – w lęku, zastraszeniu, by przemienił na siłę naszego ducha, by dał nam zwycięstwo, jak to czytał wasz kolega w tym pięknym wierszu. Za wami jest całe społeczeństwo. Mamy piękne dowody życzliwości i poparcia dla was. Niech świadczy choćby ten drobny przykład: jakaś staruszka, która dzisiaj stała w kolejce, kupiła na swoją kartkę dwie kostki masła, które przyniosła dla was i podała przez kratki. Społeczeństwo was rozumie i was popiera, bo wie, że walczycie w słusznej sprawie. Kochani! Życzę wam z całego serca wytrwania i zwycięstwa.
    0
  • Wiesio13 bicz na PISmatołki
    2013-10-19 16:29:54
    Warszawa dnia listopada 1950 r.

    TAJNE

    Egz. Nr ………..

    MINISTER BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO

    W n i o s e k



    Wnoszę o zatwierdzenie mjr. BAUMAN ZYGMUNTA s. Maurycego – na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Polit. KBW.



    Mjr. BAUMAN urodził się w 1925 r. w Poznaniu jako syn kupca, posiadającego swój własny sklep włókienniczy. Uczęszczał do szkoły w Poznaniu do 1939 r., kiedy to uciekł przed Niemcami wraz z rodzicami do ZSRR. W Związku Radzieckim kończy 10-latkę jako wyróżniający się uczeń, przyjęty do Komsomołu i udaje się do m. Gorki na studia. Po dwóch latach studiów zostaje w roku 1944 zmobilizowany przez Rejwojenkomat do Milicji Obywatelskiej m. Moskwy, gdzie pracuje jako inspektor.

    W 1944 r. wstępuje do 4 DP., z którą przechodzi szlak bojowy. Pod Kołobrzegiem ranny. Po krótkim przeszkoleniu oficerskim zostaje oficerem politycznym. W okresie powojennym cały czas służy w politycznym aparacie szkoleniowym KBW.

    Jako Szef Wydziału Pol-Wych operacji bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów. Odznaczony Krzyżem Walecznych.

    Od 1947 r. pracuje na kolejnych szczeblach aparatu propagandy Zarządu Politycznego KBW. W ciągu tego czasu ukończył bez przerwy Akademię Nauk Politycznych jako jeden z przodujących absolwentów i obecnie studiuje jako wolny słuchacz na Szkole Partyjnej przy KC. Do PPR przyjęty w styczniu 1946 r., PZPR od dnia zjednoczenia.

    Wyróżnia się nieprzeciętnymi zdolnościami zarówno w przyswajaniu sobie wiedzy, jak i w umiejętnościach propagandowych i agitacyjnych. W zagadnieniach politycznych zajmuje bardzo prawidłowe stanowisko. Bardzo wnikliwy i spostrzegawczy w analizie politycznej, szczególnie czujny na błędy ideologiczne. W pracy wykazuje duży talent organizatorski, bardzo szeroką inicjatywę, rozmach w realizacji i samodzielność. Umie wyciągać niewykorzystanych ludzi na poważną pracę. Ofiarny i bezinteresowny.

    Biorąc pod uwagę jego pracę, postępowanie i fakt, że większość swego życia spędził w ZSRR i szeregach naszego wojska należy sądzić, że wpływy jego pochodzenia [klasowego] zostały przełamane. Wbrew woli ojca i z własnej inicjatywy wystąpił o przekazanie Partii sumy powstałej z praw rodziców do spadku rodzinnego w postaci części domu. Mimo opinii KC, iż sprawy tej nie warto podnosić wobec stosunkowo niewielkiej sumy (500 000 zł w starym pieniądzu) pozostał przy swym zdaniu i w dalszym ciągu mimo trudności czyni starania o przekazanie tych praw Państwu.

    Potępia syjonistyczne poglądy ojca i odwiódł go od zamiaru emigracji. (Matka jest członkiem PZPR, aktywistką, pracuje w WSS jako inspektor. Również w ZSRR była aktywistką). Zdrowo przyjmuje krytykę. W samokrytyce i czujności nieco przesadny, w czym niewątpliwie wyraża się poczucie ciężaru swego pochodzenia klasowego.

    Mimo nieodpowiedzialnej i nieprzemyślanej tendencji ze strony szeregu towarzyszy przedstawienia go ze względu na pochodzenie jako wroga klasowego zdobył sobie poważny autorytet. W stosunkach z ludźmi niekiedy ujawniają się resztki przezwyciężonego w zasadzie zarozumialstwa i oschłości. Mjr BAUMAN ma przed sobą poważną perspektywę naukową.

    Zamiłowany jednak do służby nie chce opuszczać szeregów wojska. Na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Politycznego nadaje się w zupełności.



    Szef Zarządu Politycznego

    Bibrowski płk.



    Dowódca Korpusu Bezp. Wewn.

    Hübner gen. bryg.
    0
Reklama

Zobacz więcej

Reklama
image for background

Przejdź do strony głównej