413 osób to niemal 10 proc. wszystkich zatrudnionych funkcjonariuszy w pomorskiej policji. Ogłoszenie o naborze pojawiło się na stronach BIP komendy w Gdańsku. „Niniejsze ogłoszenie dotyczy wyłącznie byłych policjantów, którzy dokumenty wymagane do rozpoczęcia procedury kwalifikacyjnej złożą przed upływem 3 lat od dnia zwolnienia ze służby w policji” – brzmi komunikat. Rozwiewa on nadzieje na zdobycie stabilnej pracy u tych, którzy nie mieli wcześniej związków z policją.

Nie my pierwsi robimy taką rekrutację, choć jest chyba największa. Liczymy, że przyjdą do nas gotowi do pracy funkcjonariusze, którzy nie będą musieli przechodzić kursu podstawowego – wyjaśnia w rozmowie z DGP komisarz Joanna Kowalik-Kosińska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Jeden z wysokich rangą oficerów Komendy Głównej komentuje: – Jakość młodzieży, która kończy kursy, jest fatalna. Wielu tak naprawdę nie nadaje się do formacji mundurowej, silnie zhierarchizowanej. Nie mówiąc o tym, że o gotowym policjancie można mówić po minimum pięciu latach służby.

Zgodnie z prawem świeży kandydat do służby w policji trafia na sześciomiesięczny kurs podstawowy, później jeszcze dwa miesiące terminuje, patrolując ulice największych miast, np. Warszawy. Czyli próg swojej właściwej jednostki przestępuje najwcześniej po upływie ośmiu miesięcy od rekrutacji. Przez następne lata powinien pracować pod opieką mistrza, czyli doświadczonego funkcjonariusza. To jednak dziś już rzadkość, bo tych doświadczonych jest coraz mniej we wszystkich pionach policji: od prewencji przez ruch drogowy po operacyjne.

Jak tłumaczy komisarz Kowalik-Kosińska, jej szef liczy, że zgłoszą się także osoby, które zrezygnowały po ukończeniu kursu podstawowego w szkole policji: – Sama znam takie przypadki, gdy ktoś skończył kurs, ale nie wstąpił w nasze szeregi, bo stwierdził, że w Anglii będzie zarabiał lepiej.

Były wiceszef policji nadzorujący piony logistyczne Arkadiusz Letkiewicz potwierdza istnienie takiego problemu. – Zwracałem uwagę MSW, że wielu kandydatów rezygnuje lub odpada. Tymczasem przez osiem miesięcy my ich szkolimy, karmimy, koszarujemy i płacimy pensję. To rocznie kosztuje miliony. Uważałem, że za kurs kandydat powinien płacić lub spłacać go z późniejszej pensji, ale w ministerstwie brakowało odwagi dla przeprowadzenia takich zmian – mówi płk Letkiewicz, który przed ponad rokiem został odwołany ze stanowiska.

Wczoraj nikt – zarówno w Komendzie Wojewódzkiej Policji, jak i w Komendzie Głównej – nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, czy emeryci przyjęci na nowo do pracy w policji zachowają swoje świadczenie i dodatkowo będą mieć wypłacaną pensję. Zgodnie z prawem, jeśli policyjny emeryt zarabia, to zawiesza mu się wypłatę tylko ćwierci zaopatrzenia. – Nie ma ostatecznej opinii w tej sprawie Zakładu Emerytalno-Rentowego MSW – usłyszeliśmy w Komendzie Głównej.