Ponad 70 stron aktu oskarżenia przeciwko Brunonowi Kwietniowi. W krakowskim sądzie rozpoczął się proces przeciwko wykładowcy akademickiemu, który miał planować i przygotowywać zamach na Sejm. Śledczy twierdzą, że Brunon Kwiecień chciał wysadzić przed budynkiem Parlamentu ponad 4 tony materiałów wybuchowych. Przed 11:00 prokurator Mariusz Krasuń rozpoczął odczytywanie aktu oskarżenia.

Według prokuratury naukowiec organizował zbrojną grupę, werbował członków, którzy mieli pomóc mu przeprowadzić zamach i prowadził szkolenia pirotechniczne. Miał także gromadzić materiały wybuchowe, posiadać zapalniki elektryczne i odbiorniki radiowe do zdalnego odpalania ładunków wybuchowych. Chętnych do przeprowadzenia zamachu miał szukać, ogłaszając się na forach internetowych. Według aktu oskarżenia, do wysadzenia Sejmu chciał zwerbować około 12 osób. Na wykładach miał prezentować swoje skrajne prawicowe poglądy. Na jednym z nich miał mówić, że wysadzenie Sejmu mogłoby zmienić sytuację w Polsce na lepsze.

Prokurator Mariusz Krasuń ujawnił również korespondencję mailową, jaką oskarżony miał prowadzić z innymi osobami. Procesowi towarzyszą szczególne środki ostrożności. Brunon Kwiecień został doprowadzony przed sąd przez wzmocniony konwój. Policjanci mają hełmy i karabiny maszynowe. Sam oskarżony siedzi za pancerną szybą. 

W trakcie procesu, którego część będzie niejawna, przed sąd wezwanych zostanie 98 świadków. Sam Brunon K. usłyszał 9 zarzutów. Oprócz planowania zamachu na Sejm, śledczy zarzucają mu między innymi nielegalne posiadanie materiałów wybuchowych i nakłanianie innych osób do przeprowadzania zamachu. Zdaniem prokuratorów, jego działalność miała charakter terrorystyczny. Grozi mu 15 lat więzienia.