Dokładnie 4 lata temu pod Smoleńskiem rozbił się samolot przewożący polską delegację na uroczystości rocznicowe w Katyniu. Zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką.

Szef powołanego przez premiera zespołu do wyjaśnienia opinii publicznej okoliczności tej katastrofy mówił, że - jak często w takich przypadkach bywa - przyczyny są złożone. Maciej Lasek obalał między innymi tezę, jakoby to rosyjscy kontrolerzy lotów naprowadzili załogę tupolewa na pewną śmierć. Wręcz przeciwnie, wyraźnie wskazywali załodze polskiego samolotu, że nie ma warunków do lądowania. Załoga polskiego Jaka, który lądował wcześniej, powiedziała, że widoczność jest słaba, ale tupolew może podejść do lądowania. I piloci Tu-154 to zrobili, nikt ich do tego nie zmuszał - mówił Maciej Lasek.

Gość Jedynki po raz kolejny odrzucił propozycję spotkania z zespołem parlamentarnym Antoniego Macierewicza. Jego zdaniem, tamto gremium składa się głównie z polityków jednej opcji. Dyskusja z nimi byłaby bezcelowa - mówił Lasek. 

Szef zespołu smoleńskiego przy Kancelarii Premiera był oburzony brakiem reakcji na niektóre słowa Macierewicza. Zwłaszcza na te z ubiegłego tygodnia, gdy wiceprezes PiS stwierdził, że wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku to zbrodnia.

Ci ludzie zginęli, ponieważ samolot wybuchł w powietrzu. Uważam, że było to działanie osób trzecich - mówił wtedy Macierewicz. Zdaniem Laska, w tym przypadku granica została przekroczona, a media powinny reagować na takie słowa.