Jak udało się ustalić policji, 45-latek oblał się substancją łatwopalną i podpalił na oczach personelu. Nie wiadomo, co nim kierowało. Z informacji Radia 90 wynika, że sklep, który wybrał na miejsce desperackiego czynu, nie był przypadkowy. 

Na miejsce wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. By mógł wylądować, trzeba było wstrzymać ruch w rejonie kościoła Matki Boskiej Bolesnej. Okazało się jednak, że stan mężczyzny jest na tyle poważny, że nie pozwala na transport helikopterem. 45-latka przewieziono więc karetką do szpitala w Orzepowicach, gdzie trwa akcja ratunkowa. Pierwotnie lekarze chcieli przewieźć go do kliniki w Krakowie.