Metropolita gnieźnieński, gość Familijnej Jedynki, mówił o wartości pozostawania duchownych pośród wiernych, w bliskości z nimi i ich codziennymi problemami. Jak powiedział, "biskup powinien czasami przewodzić ludowi bożemu idąc na czele, czasami iść pośród ludu - z pokorą i miłością współczującą, a czasami iść za ludem".

Prymas dodał, że "dom biskupa jest otwarty i każdy może do niego przyjść i powiedzieć o swych troskach". W ocenie prymasa, czasy są trudne, a największe zagrożenie być może płynie "od samego człowieka", który źle używa swojej wolności.

Arcybiskup Wojciech Polak powiedział, że człowiek słusznie jest otwarty na nowoczesność i postęp - bo to jego "bogactwo i zdobycz" - ale równocześnie zatraca siebie. Dodał, że właśnie to widziałby jako zewnętrzne zagrożenie. Zastrzegł też, że świata zewnętrznego się nie obawia ale myśl, że trzeba podchodzić do niego z otwartością ducha, roztropnością i mądrością.

W przekonaniu prymasa, wielkim zadaniem Kościoła jest uczenie młodych ludzi odkrywania życia jako powołania. Jednak - co podkreślił - trzeba się zastanowić jak to zrobić. Mówił, że życie ma swój konkretny i zamierzony przez Boga plan. Dodał jednak, że dziś często ludzie nie myślą w ten sposób, a sądzą, że życie jest splotem przypadków, rzeczywistością, którą trzeba wypróbować oraz zdarzeń, z którymi się konfrontuje. "To jest problem" - ocenił hierarcha.

Nowy prymas ma 49 lat i jest najmłodszy z osób pełniących tę funkcję w Europie. Jak powiedział, "gdzieś we mnie też jeszcze odzywa się to powiedzenie - za młody". Ufa jednak w plany Boże. Do tej pory był sekretarzem Episkopatu Polski i biskupem pomocniczym archidiecezji gnieźnieńskiej.