Gazeta pisze, że Skarżyński to twórca Światowego Centrum Słuchu, w którym wykonuje się najwięcej na świecie zabiegów poprawiających słuch, który niedawno wygrał plebiscyt "Ludzie Wolności" organizowany przez "Gazetę Wyborczą" i TVN pod honorowym patronatem prezydenta. Został uznany za symbol polskich przemian po 1989 roku.

Kierowany przez profesora IPFS to nie tylko instytut badawczy, ale też największy ośrodek laryngologiczny w Polsce, którego pacjenci często potrzebują aparatów słuchowych. Okazuje się, że wśród głównych dostawców sprzętu i usług dla IPFS są spółki syna Henryka Skarżyńskiego, żony syna i jej bratanka. W 2013 roku podpisały z instytutem umowy ramowe warte ponad 12 oraz 10 milionów złotych, podaje "Puls Biznesu".

Sam profesor nie widzi w tym nic złego. Twierdzi, że relacje publicznego instytutu z prywatnymi spółkami, których właścicielami są członkowie jego rodziny, nie rodzą żadnych konfliktów interesów.

"Puls Biznesu" przyjrzał się także dostawcom implantów ślimakowych. Okazało się, że jedna spółka łotewska i dwie cypryjskie zostały powołane wyłącznie na potrzeby Instytutu, co zapewnia im gigantyczną rentowność.

Henryk Skarżyński twierdzi, że nic mu nie wiadomo na temat powiązań jego samego, ani jego rodziny z tymi firmami.