Zdaniem rozmówcy dziennika, jednego z urzędników warszawskiego ratusza, zazwyczaj procedura jest taka, że po sporządzeniu protokołu dana instytucja czy firma podlegająca miastu ma prawo do sporządzenia odpowiedzi i własnych uwag do raportu. I dopiero wtedy prezydent miasta podejmuje decyzję. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie czekała na odpowiedź. Inny z miejskich urzędników punktuje, że pani prezydent zaprezentowała dokument sporządzony w formie "projektu wystąpienia pokontrolnego", co oznacza, że nie jest on ostateczny.

Co więcej - czytamy w "Naszym Dzienniku" - możliwe, że złamano prawo, umieszczając go na portalu internetowym Urzędu Miasta Warszawy. Na pierwszej stronie dokumentu widnieje informacja: "Tylko do użytku służbowego", a od środy może przeczytać go każdy.

Niewykluczone, że doszło również do złamania tajemnicy służbowej oraz naruszenia zasady ochrony danych medycznych. W projekcie zamieszczonym w internecie znajdują się treści przesłuchań lekarzy, którzy opisują stan zdrowia kobiety i jej nienarodzonego dziecka. Zdaniem dr Konstantego Radziwiłła, sekretarza Naczelnej Rady Lekarskiej, szczegóły są objęte tajemnicą lekarską i nie są przeznaczone dla opinii publicznej, tylko na użytek osób kontrolujących.