Wybuch był tak duży, że podmuch wysadził drzwi i okna w budynku, a nawet metalową furtkę z płotu, która trafiła przechodzącą kobietę z dziećmi - opowiada świadek zdarzenia. - Usłyszałem huk, wybiegłem z domu. Na jezdni leżała kobieta i dziecko przygniecione furtką. Dziecko nie oddychało, a matka krzyczała żeby je ratować. Było z nimi jeszcze jedno dziecko, ale na szczęście nic mu się nie stało - dodaje.

Najbardziej poszkodowany jest mężczyzna, którego strażacy wyciągnęli z garażu budynku oraz matka z 5-letnim chłopcem trafieni przedmiotami wyrzuconymi w powietrze przez eksplozję. Dom ma popękane ściany, nie ma części okien, drzwi i bramy do garażu. Ma też naruszoną konstrukcję.

Kapitan Piotr Krzemiński, rzecznik straży pożarnej w Lęborku powiedział, że na razie nie wiadomo co spowodowało eksplozję. Rzecznik lęborskiej policji Daniel Pańczyszyn nie ma jeszcze pewności czy wybuchł gaz, choć służby przyjmują takie założenie.

Siła podmuchu była tak duża, że elementy stalowe oraz betonowe zmiotły tę kobietę z dwójką dzieci na drugą stronę ulicy - mówił Daniel Pańczyszyn. Jedno z dzieci z poważnymi obrażeniami zostało przetransportowane śmigłowcem do szpitala w Trójmieście, kobieta trafiła do szpitala w Lęborku.