Na Warszawę ruszyli też rolnicy spod Siedlec. Kolumna ciągników wjeżdża na drogę krajową numer 2 w Broszkowie, około 70 kilometrów od stolicy.

W stronę Warszawy zmierza łącznie kilka tysięcy rolniczych związkowców na ciągnikach i w autokarach. Największa grupa wyruszyła z podsiedleckiej miejscowości Zdany. Inni między innymi z: Łodzi, Garwolina, Białegostoku i Grójca. Wszyscy spotkają się przed siedzibą resortu rolnictwa.

Rolnicy chcą rozmawiać o dopłatach do produkcji mleka i trzody oraz rekompensatach za szkody łowieckie. O wszystkim zamierzają powiedzieć ministrowi rolnictwa, Markowi Sawickiemu. Ten planuje na dziś cykl spotkań z ogólnopolskimi organizacjami rolniczymi. 

CZYTAJ TEŻ: Marsz gwiaździsty rolników na Warszawę. Traktory zatrzymają się na obrzeżach>>>

Traktory protestujących rolników nie wjadą do samej stolicy i nie sparaliżują miasta. Rolnicy zostawią ciągniki na przedmieściach, a pod ministerstwo pojadą autokarami.

Jak mówił wczoraj na konferencji prasowej w podsiedleckich Zdanach szef rolniczego OPZZ, Sławomir Izdebski, minister rolnictwa kpi z polskiej wsi. Jako przykład podał sprawę odszkodowań za straty spowodowane w uprawach przez dziki.

Izdebski zauważył, że przez dłuższy czas minister rolnictwa twierdził, iż wypłatę pieniędzy rolnikom uniemożliwiają procedury. Tymczasem w przededniu marszu na Warszawę spotkał się z ministrem środowiska, by rozwiązać tę kwestię.