Siły USA przeprowadziły w sobotę atak na stolicę Wenezueli, Caracas, i inne miasta w tym kraju oraz ujęły przywódcę kraju Nicolasa Maduro i jego żonę. Para została wywieziona do USA, gdzie w poniedziałek ma stanąć przed sądem w Nowym Jorku, m.in. pod zarzutem uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej. Maduro grozi kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
O sytuacji w Wenezueli i planach administracji USA wobec tego kraju mówił na antenie CBS News amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth. Jak podkreślił, to "Donald Trump stawia warunki". Czyli jeśli coś nie pójdzie po jego myśli, zostaną podjęte kolejne działania wobec Wenezueli. Szef Pentagonu przyznał, że istnieje wielce prawdopodobna możliwość "pełnoskalowej interwencji". Zgodę na to musi jednak wyrazić amerykański Kongres.
Szef Pentagonu dumny z operacji USA w Wenezueli
Pete Hegseth powiedział w wywiadzie dla CBS News, że rezultaty akcji USA w Wenezueli, będą bardzo pozytywne. "Narkotyki przestaną napływać, ropa, którą nam odebrano, zostanie zwrócona, a przestępcy nie będą wysyłani do Stanów Zjednoczonych” - powiedział. Hegseth był jednym z czołowych urzędników administracji Trumpa, którzy nadzorowali nocną operację wojskową USA w Wenezuel. Nazwal ją "najbardziej wyrafinowaną, najbardziej skomplikowaną i najbardziej udaną operacją specjalną wszech czasów”.
Chodzi o ropę naftową
Szef Pentagonu nie podał szczegółów kolejnego, ewentualnego ataku amerykańskiego na Wenezuelę. Chętnie mówił jednak o ropie naftowej. Jak podkreślił, Wenezuela działała na szkodę amerykańskich firm naftowych, a Donald Trump to naprawi. "Zamierzamy wprowadzić tam amerykańskie firmy. Zamierzamy tam inwestować. Wydobycie ropy naftowej w Wenezueli to zaledwie 20 proc. tego, co można byłoby zrobić. To się zmieni” - powiedział Hegseth w wywiadzie dla CBS News.