Trump opowiadał o nocnej operacji schwytania przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro podczas wywiadu na żywo w telewizji Fox News. Prezydent stwierdził, że Maduro "do końca chciał negocjować". Trump dodał, że chociaż ok. tygodnia wcześniej żądał od Maduro ustąpienia, to ostatecznie zdecydował, że nie będzie już z nim negocjował.
Prezydent przyznał, że decyzja o rozpoczęciu operacji "mogłaby okazać się bardzo głupia, gdyby się nie udała", ale zaznaczył, że nie mógł pójść na układ z Maduro bo "to co zrobił z narkotykami było bardzo złe". Oskarżył go też o sprowadzanie do USA przestępców.
Trump zapowiada pełne zaangażowanie USA w Wenezueli. "Chcemy dać Wenezuelczykom wolność"
Trump przekazał, że schwytany przez siły USA Nicolas Maduro przebywa obecnie na okręcie desantowym USS Iwo Jima i zmierza do Nowego Jorku, by usłyszeć zarzuty związane z przestępczością narkotykową.
Pytany o dalsze kroki po obaleniu Maduro, prezydent USA zaznaczył, że nie pozwoli na kontynuację dotychczasowego reżimu, choć nie podjął jeszcze konkretnej decyzji.
Cóż, podejmujemy tę decyzję teraz. Nie możemy ryzykować i pozwolić, by ktoś inny przejął władzę i kontynuował to, co było. Dlatego podejmujemy tę decyzję teraz. Będziemy w nią bardzo zaangażowani. Chcemy zapewnić wolność narodowi, z którymi chcemy mieć dobre relacje. Myślę, że Wenezuelczycy są bardzo, bardzo szczęśliwi, ponieważ kochają Stany Zjednoczone - powiedział Trump.
Nie możemy ryzykować - po tym, jak wczoraj wieczorem zrobiliśmy tę niesamowitą rzecz - by ktoś inny przejął władzę, tak byśmy musieli to zrobić ponownie. Nikt nie jest w stanie nas powstrzymać - dodał później.
Pytany, czy chce, by władze przejęła szefowa opozycji Maria Corina Machado, odparł "będziemy musieli zobaczyć", zaznaczając, że kraj wciąż ma wiceprezydentkę (Delcy Rodriguez).
Trump dodał przy tym, że członkowie reżimu Maduro nie byli wobec niego lojalni, a tych, którzy pozostaną lojalni, czeka ciężki los. Ocenił jednak, że większość ludzi reżimu "nawróciła się" i że ta postawa będzie brana pod uwagę. Zaznaczył, że wybory prezydenckie w Wenezueli były sfałszowane, podobnie jak - jego zdaniem - przegrane przez niego wybory w USA w 2020 r.
Trump zdawał sie bagatelizować obawy o to, że Stany Zjednoczone będą zmuszone do długiego zaangażowania w sprawy wewnętrzne Wenezueli, jak w przypadku interwencji w Iraku. Prezydent podkreślił, że musiał podjąć działania zbrojne przeciwko Wenezueli, porównując przemyt narkotyków i wywołane nim ofiary przedawkowań do wojny.
Myślę, że to wysyła sygnał, że nie będziemy już dalej pomiatani jako kraj przez te kraje, gdzie chcemy być politycznie poprawni cały czas. Oni zabijają naszych ludzi. Gdybyśmy mieli wojnę i stracili 300 tys. ludzi (...) w wojnie secesyjnej zginęło 600 tys. - kontynuował.
Prezydent bardzo chwalił też postawę wojska, kontrastując błyskawiczną i "chirurgiczną” operację z rosyjską inwazją Ukrainy.
Nikt nie jest w stanie nas powstrzymać. Nikt nie ma takich zdolności, które my mamy. Wiecie, kiedy patrzyłem na wojnę Rosji, która trwa i trwa, i trwa, i wszyscy giną... to takie prymitywne, prymitywne, to okropne - powiedział Trump.
Pytany o kwestię wenezuelskiej ropy naftowej w świetle prowadzonej dotąd blokady handlowej teog państwa, Trump odparł: - Cóż, myślę, że będziemy w to mocno zaangażowani. Co mogę powiedzieć, mamy najwspanialsze firmy naftowe na świecie, największe, najlepsze i będziemy bardzo zaangażowani.
Prezydent dodał później, że "pozwoli innym krajom mieć ropę" i dlatego nie spodziewa się, by Chiny stanowiły problem w kontekście Wenezueli.
Trump powiedział, że USA były przygotowane do uderzenia od kilku dni i były gotowe także na drugą falę uderzeń. Relacjonował, że oglądał operację "jak w telewizji".
- Byliśmy otoczeni przez mnóstwo ludzi, w tym generałów, którzy wiedzieli o wszystkim, co się działo. To było bardzo skomplikowane, niezwykle skomplikowane – opowiadał. Naprawdę, po prostu weszli, włamali się do miejsc (...) wyważyli stalowe drzwi, które zostały tam zamontowane właśnie w tym celu i (Maduro i jego żona-PAP) zostali wyprowadzeni w ciągu kilku sekund. Nigdy czegoś takiego nie widziałem – kontynuował Trump.
Dodał, że według jego wiedzy w wyniku operacji nikt nie zginął, choć kilka osób zostało rannych. Na miejsce wróciły też wszystkie amerykańskie samoloty i śmigłowce, choć jeden śmigłowiec został uszkodzony.