Przypomnijmy, siły USA przeprowadziły w sobotę atak na stolicę Wenezueli, Caracas i inne miasta w tym kraju oraz ujęły przywódcę kraju Nicolasa Maduro i jego żonę. Para została wywieziona do USA, gdzie w poniedziałek ma stanąć przed sądem w Nowym Jorku, m.in. pod zarzutem uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej. Maduro grozi kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
Operacja przeprowadzona przez Stany Zjednoczone w Wenezueli wywołała falę komentarzy na całym świecie. W ocenie prof. Jarosława Szczepańskiego, amerykanisty z Uniwersytetu Warszawskiego, wydarzenia z nocy 3 stycznia nie były ani improwizacją, ani jednorazowym pokazem siły. Wręcz przeciwnie – wpisują się w jasno zarysowaną strategię nowej administracji Donalda Trumpa.
Drill baby drill – to jedno z haseł, które padło w dniu inauguracji 47 prezydenta USA Donalda Trumpa. Ameryka wraz z jego zaprzysiężeniem miała stać się hubem energetycznym i uwolnić swoje zasoby kopalin, odchodząc od tzw. zielonej polityki - uważa ekspert UW.
Zdaniem prof. Szczepańskiego właśnie w tym kontekście należy analizować wydarzenia w Caracas. Operacja wojskowa nie była wyłącznie reakcją na sytuację wewnętrzną Wenezueli, lecz elementem szerszego planu geopolitycznego.
W tym kontekście specjalna operacja przeprowadzona w Wenezueli wydaje się – co podkreślało wielu komentatorów udzielając komentarzy jeszcze, gdy kurz bitewny nie opadł – kluczem do zrozumienia tego co stało się w nocy 3 stycznia w Caracas - podkreśla.
W przestrzeni publicznej szybko pojawiły się opinie, że celem USA było przejęcie kontroli nad gigantycznymi zasobami surowców energetycznych. USA miało de facto przejąć największe udokumentowane złoża ropy naftowej na świecie, co zauważyli nie tylko polscy eksperci, ale i twórcy internetowych memów - dodaje amerykanista.
Jak jednak zaznacza prof. Szczepański, operacja w Wenezueli była tylko jednym z elementów większej układanki. Kluczowe znaczenie mają wypowiedzi Donalda Trumpa z porannego wywiadu dla Fox News oraz późniejszej konferencji prasowej.
(...) Za operacją w Wenezueli stała głębsza logika i była ona jedynie częścią szerszej strategii, która została niedawno – dość zdawkowo przedstawiona światu. Prezydent USA podkreślał w obu wystąpieniach, że USA nie może oddać kontroli nad zachodnią hemisferą, ani tolerować interwencji w niej obcych mocarstw (a i Chiny i Iran były coraz bardziej obecne w Wenezueli) - podkreśla.
Operacja w Caracas była więc praktyczną realizacją zapisów Narodowej Strategii Bezpieczeństwa. W tym kontekście operacja specjalna w Caracas była więc realizacją zapowiedzi z opublikowanej niedawno Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (tj. NSS), w które odnośnie zachodniej hemisfery przywołana została doktryna Monroe, w wersji opatrzonej uwagami Donalda Trumpa, poszerzającymi możliwości przeprowadzania interwencji dla kontroli kluczowych punktów geograficznych oraz zasobów w Amerykach - zauważa prof. Jarosław Szczepański.
"Drill baby, drill". Wenezuela to dopiero początek? Prof. Szczepański nie ma wątpliwości
Według eksperta Wenezuela była pierwszym, ale niekoniecznie ostatnim państwem, które może znaleźć się w centrum uwagi Waszyngtonu. Szczególne znaczenie mają wypowiedzi Trumpa dotyczące Kuby i Meksyku. To co jest natomiast najważniejsze w dalszym wdrażaniu w życie NSS to sposób udzielenia odpowiedzi przez Donalda Trumpa na pytanie dotyczące stabilności Kuby oraz kontrolowanego przez kartele narkotykowe Meksyku - wskazuje prof. Szczepański.
W przypadku Meksyku padły wyjątkowo jednoznaczne słowa. Przy czym co do Meksyku w porannym wywiadzie Donald Trump wskazał wprost, że choć prezydent Claudia Sheinbaum Pardo to miła osoba, to wielokrotnie odmawiała przyjęcia pomocy w walce z kartelami i teraz będzie trzeba i tak coś z tym zrobić - dodaje specjalista.
Zdaniem prof. Sczepańskiego oznacza to, że Ameryki ponownie stają się wyłączną strefą wpływów USA, a wojna z kartelami narkotykowymi przybiera charakter systemowy.
Ameryki stają się ponownie wyłączną sferą wpływów USA, która wypowiada wojnę kartelom narkotykowym i narkoteroryzmowi (co jest wprost kontynuacją wojny z terroryzmem wypowiedzianej po 11 września)- podkreśla. Operacja została przeprowadzona bez strat w sprzęcie i ludziach. Wszystkie zadania i cele zostały osiągnięte w około trzy godziny - dodaje.
Sukces akcji został wykorzystany politycznie. Pete Hegseth mówił o amerykańskim eksepcjonalizmie, a Donald Trump ostro komentował działania Rosji i wojnę w Ukrainie.
Donald Trump natomiast nie stronił od kąśliwych komentarzy wobec Rosji i Władimira Putina, mówiąc że amerykańska operacja specjalna była szybka i precyzyjna, a walki na Ukrainie trwają i trwają i wciąż umiera wiele ludzi - wskazał ekspert UW.
W ocenie prof. Sczepańskiego wydarzenia z początku stycznia to pełne wdrożenie nowej strategii bezpieczeństwa USA i zapowiedź bardzo aktywnej polityki zagranicznej w najbliższych latach. W tym kontekście rok 2026 zapowiada się jako rok bardzo dużej aktywności USA na arenie międzynarodowej - przekazał nam specjalista.
Choć Donald Trump nie chce finansować globalnej architektury bezpieczeństwa w dotychczasowej formie, nie oznacza to odwrotu od amerykańskiej dominacji. Przeciwnie, chce przebudowy systemu międzynarodowego tak by znów służył USA – jak w czasach ich absolutnej dominacji pod koniec XX wieku. A tymczasem: drill baby, drill – w Wenezueli - podsumowuje prof. Szczepański.