Po doniesieniach medialnych, w placówce wdrożono procedury wyjaśniające. Sprawę bada również łukowska prokuratura.

Dyrektor szpitala Grzegorz Gomoła powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że po wczorajszej konfrontacji rodziców z częścią pielęgniarek z oddziału ustalono, iż nie były one informowane o rzekomej niewłaściwej opiece personelu nad dzieckiem. Osoby zarzucające nieprawidłowości nie rozpoznały pań pielęgniarek, wśród których były oddziałowa i zastępczyni oddziałowej - poinformował Grzegorz Gomoła.

Informacyjna Agencja Radiowa dotarła dziś natomiast do mamy, która przebywała na oddziale ze swoim dzieckiem w tym samym czasie i całą sytuację widzi zupełnie inaczej.

Jak relacjonowała, widziała przez szybę, jak pielęgniarki zajmowały się dzieckiem, zabierały dziewczynkę do swojego pokoju socjalnego i tam się nim zajmowały. Jak przychodziła pora podania dzieciom leków wtedy przynosiły dziecko na salę - powiedziała rozmówczyni IAR.

Dyrektor szpitala liczy, że sprawę ostatecznie wyjaśni prokuratorskie śledztwo. Jak mówi Grzegorz Gomoła to właśnie śledczy mają najlepsze narzędzia do zbadania zarzutów. Placówka przekazała już do prokuratury dokumentację pobytu Zosi w szpitalu, jak również dane rodziców, którzy w tym czasie przebywali ze swoimi dziećmi na oddziale.

Grzegorz Gomoła zapowiedział też, że jeśli zarzuty się potwierdzą nie zawaha się wyciągać nawet najcięższych konsekwencji służbowych wobec personelu.

Maleńka Zosia była hospitalizowana kilkanaście dni. Na co dzień przebywa w domu dziecka. Jej matka ma ograniczone prawa rodzicielskie. 

ZOBACZ TEŻ: Profesor Chazan bez zarzutów prokuratury>>>