Ogród Sprawiedliwych - pierwszy taki w Polsce - na skwerze im. generała Jana Jura-Gorzechowskiego na warszawskiej Woli powstał w 2014 roku. Od tamtej pory są w nim sadzone drzewka upamiętniające tych, którzy w Europie i poza nią ratowali życie innych lub występowali w obronie ludzkiej godności – w czasie nazizmu i komunizmu, ludobójstw, masowych mordów, zbrodni przeciw ludzkości, popełnionych w XX i XXI wieku. Przy drzewkach znajdują się symboliczne kamienie opatrywane inskrypcjami wyjaśniającymi za jaki czyn dana osoba została uhonorowana.

Kamienie pamięci Władysława Bartoszewskiego, Witolda Pileckiego i ks. Jana Ziei odsłonili we wtorek członkowie ich rodzin. Jak mówił podczas uroczystości dyrektor Domu Spotkań z Historią (DSH) Piotr Jakubowski, celem spotkania było "podkreślenie, jaką wagę ma pakt solidarności wobec innych ludzi pokazywany pod totalitarną opresją w warunkach dyktatur i zagrożenia życia".

Prezes Fundacji Ośrodka KARTA Zbigniew Gluza przypomniał, że upamiętnienie zasłużonych w Ogrodzie Sprawiedliwych odbywa się po raz trzeci. - Dwa lata temu uhonorowaliśmy sześć pierwszych osób, rok temu - trzy. Teraz inskrypcji zapisanych pod zasadzonymi drzewkami będzie dwanaście - mówił. - To, co stanowią postawy tych dwunastu osób wobec historii XX i XXI wieku jest już odpowiedzią na te wszystkie wydarzenia: ludobójstwa, zbrodnie wobec ludzkości i systemy totalitarne, które niszczyły człowieka - dodał.

Gluza zauważył, że do tej pory uhonorowanych zostało czterech Sprawiedliwych z Polski, którzy pokazali, że "wszystkie reakcje na świat zły, na rzeczywistość, która niszczy człowieka i świat społeczny, pokazują, że można budować świat inny". Tym razem" - jak mówił - "komitet Ogrodu Sprawiedliwych postanowił uhonorować trzech przedstawicieli Polski, którą chciałoby się przyjąć za wzorzec".

- Wszyscy trzej reagowali na świat, który XX wiek nam przyniósł. Reagowali w sposób, który można uznać za rodzaj wzorca reakcji sprawiedliwej wobec świata niesprawiedliwego, który nastaje - dodał.

Wiceambasador Izraela w Polsce Ruth Cohen-Dar wyraziła nadzieję, że dzięki inicjatywie w najbliższych latach "wyrośnie kolejny las tolerancji i braterstwa między narodami". Jak podkreśliła, "każda z uhonorowanych postaci jest autorytetem moralnym i stanowi wzór, jak należało zachować ludzką godność i człowieczeństwo w tych nieludzkich czasach". "To dzięki nim ocalało setki, a może tysiące Żydów" - dodała.

Na kamieniu pamięci prof. Władysława Bartoszewskiego wyryto napis "świadkowi okrucieństw obu totalitaryzmów, który - stawiając opór kłamstwu i przemocy - był uosobieniem przyzwoitości".

Płk. Rotmistrza Pileckiego upamiętniono słowami "kawalerzyście, przewodnikowi po piekle nazizmu, dobrowolnemu więźniowi Auschwitz, którego raporty miały alarmować świat, ocalać ofiary".

"Księdzu, który zawsze, także w wojnach, trwał przy przykazaniu nie zabijaj - nigdy nikogo, uznanemu za żywy dowód na istnienie Boga" - napisano ku pamięci ks. Jana Ziei.

Władysław Bartoszewski podczas okupacji był członkiem Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Jak napisał prof. Adam Daniel Rotfeld w uzasadnieniu uhonorowania Bartoszewskiego drzewkiem w Ogrodzie Sprawiedliwych, Bartoszewski kierował się w życiu zasadami chrześcijańskimi i często powracał do słów, które po zwolnieniu z Auschwitz skierował do niego ks. Jan Zieja: „Nie lituj się nad sobą, bo nie po to Bóg cię ocalił, żebyś rozmyślał o swoich trudnościach i problemach, tylko po to, żebyś dawał świadectwo prawdzie, po drugie, żebyś wiedział, jak straszne mogą być losy ludzi. I żebyś robił wszystko, żeby uchronić innych ludzi od takich okropności”.

Pułkownik Witold Pilecki był żołnierzem AK, który celowo dał się aresztować w ulicznej łapance i uwięzić w obozie koncentracyjnym Auschwitz, aby zebrać informacje na temat jego funkcjonowania i zorganizować tam ruch oporu. Był więziony w obozie 2 lata i 9 miesięcy. Wszystkie jego raporty dotarły do dowództwa AK, ale do uwolnienia więźniów nie doszło – podziemie nie było w stanie podołać organizacyjnie akcji uwolnienia setek tysięcy osób przebywających na terenie obozu. Sam Pilecki uciekł z obozu, brał potem udział w powstaniu warszawskim. Po wojnie został aresztowany przez UB i po wielomiesięcznym śledztwie został zamordowany 25 maja 1948 roku. Spoczął w nieznanym grobie.

Ksiądz Jan Zieja już w 1931 roku w pracy „Res sacra Homo” spisał zasady, których zobowiązywał się przestrzegać całe życie: „Każdego człowieka, bez różnicy wiary, narodowości, stanowiska społecznego i domniemanej wartości moralnej, będziemy uważali za brata, szczerze i konsekwentnie potwierdzając to uczynkami swoimi”. Podczas okupacji Jan Zieja współpracował z Radą Pomocy Żydom „Żegota”, był kapelanem Komendy Głównej AK. Po wojnie był rektorem warszawskiego kościoła sióstr wizytek na Krakowskim Przedmieściu. Gdy w 1976 roku zawiązał się Komitet Obrony Robotników, ks. Zieja był jego członkiem.

Jako pierwsi w warszawskim Ogrodzie upamiętnieni zostali: Marek Edelman, Magdalena Grodzka-Gużkowska, Jan Karski, Antonia Locatelli, Tadeusz Mazowiecki, Anna Politkowska. Rok później – w kwietniu 2015 roku w Ogrodzie Sprawiedliwych posadzono drzewka Petrowi Hryhorence, Hasanowi Mazharowi i Nelsonowi Mandeli.