Samochód wart około miliona przewieziono już z policyjnego parkingu do stacji diagnostycznej. Poddawany jest szczegółowych badaniom. Zabezpieczane są też wszelkie ślady i dowody. Chodzi o wyjaśnienie m.in., kiedy i gdzie jeździł nim wiceprezes PZU - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Wszystko ma się odbyć ekspresowo, po czym auto ma zostać oddane osobie, której je zatrzymano.

- Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Krajową, wydział zamiejscowy w Łodzi, dotyczy dwóch wątków. Pierwszym jest działanie na szkodę PZU poprzez zawarcie niekorzystnej umowy. Drugie - przy czym nie ma zarzutów dla nikogo - dotyczy korupcji gospodarczej - mówi dziennik.pl prokurator Arkadiusz Jaraszek z zespołu prasowego Prokuratury Krajowej. Bliższych informacji nie obecnym etapie nie ujawnia.

Auto nie należy do wiceprezesa PZU, ale do jednej ze spółek kancelarii odszkodowawczej - chodzi o firmę EuCo, które z PZU jest w sporze sądowym na kwotę 200 mln zł.

Jeszcze w czerwcu PZU złożyło do CBA doniesienie na swojego wiceprezesa Sebastiana Klimka. CBA weszło też do siedziby firmy i zabezpieczyło dokumentację dotyczącą jednego z projektów informatycznych - chodziło o zawiadomienie dotyczące szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a dotyczącej spółek PZU Życie i PZU.

Ferrari california wyszło spod ręki Pininfariny. Za naciśnięciem jednego guzika auto w ciągu 14 sekund zmienia się w coupe lub spidera. Podwójnie doładowany silnik V8 o pojemności 3,9 l produkuje 560 KM. Mechaniczne serce siedzi z przodu, ale dla lepszego rozkładu masy zostało mocno przesunięte w kierunku kabiny. Siła docisku auta wynosi 70 kg przy 200 km/h. Osiągi? Zryw do pierwszej setki trwa 3,6 s. Przycisk Launch Control pomaga kierowcy dobrze wystartować - system da tyle momentu obrotowego na tylne koła, by nie palić gumy bez sensu. Prędkość maksymalna - 316 km/h. California to najtańsze Ferrari w Polsce. Cena od ponad 970 tys. zł.