Przez trzy lata wpłacał pieniądze co miesiąc lub co dwa. Funkcjonariusze ustalili, że w sumie było to blisko 20 tys. złotych. Sprawa ciągnęłaby się latami, gdyby nie to, że zechciał w końcu poznać córkę. Wtedy okazało się, że historia jest zmyślona.

Zrobiła to po to, by mieć stałe źródło dochodu - dodał Sebastian Gleń. Kobieta usłyszała zarzut oszustwa.