Ludziom jadącym busem zajechał drogę w miejscowości Świątnik Górne niewielki opel. Jak opisuje sprawę małopolska policja, mężczyźni zaczęli się kłócić. Gdy podróżujący busem odjechali z miejsca zdarzenia, drugi kierowca pojechał za nimi i, jak twierdzi policja, "wciąż próbował wywołać konflikt". W końcu wydawało się, że dał za wygraną. Ludzie, jadący volkswagenem transporterem dojechali na swoją posesję i poszli na spacer.

Tam czekał jednak na nich kierowca opla, razem ze swoim znajomym. Rzucili się oni na swoich przeciwników z gazem oraz z toporkiem w kształcie Lajkonika. Na szczęście zaatakowani nie odnieśli poważnych ran.

Do sprawy włączyła się więc policja. Napastnicy pochodzący z Krakowa zostali zatrzymani. Okazało się, że na sumieniu mają więcej, niż tylko napaść. "W trakcie przeszukania zatrzymanego pojazdu został znaleziony toporek, scyzoryk, gazy pieprzowe, a także łańcuch do piły motorowej oraz marihuana" - czytamy w komunikacie policyjnym. W domu zatrzymanego znaleziono też broń. Funkcjonariusze zatrzymali też drugiego napastnika, który okazał się bratem kierowcy opla. Obu mężczyznom grozi teraz więzienie za pobicie.