Dziennik przypomina, że Barbarę Kmiecik, potentatkę handlu węglem, aresztowano w 2005 r. pod zarzutem usiłowania wyłudzenia dotacji na usuwanie szkód górniczych. Prokuraturę interesowały jej związki z przyjaciółką - Barbarą Blidą.

Według "GW", gdy prokuraturą w Katowicach zaczęli kierować koledzy ministra Zbigniewa Ziobry, za "Alexis" zabrała się ABW. Siedziała wtedy 11 miesięcy i była rozgoryczona na Blidę; była gotowa opowiedzieć o przyjaźni z Blidą i o korupcji.

W czerwcu 2006 r. Kmiecik została wypuszczona na wolność przez sąd. "GW" twierdzi, że sądząc, iż to zasługa ABW, zaczęła sypać Blidę. Zeznała, że dawała jej drogie prezenty, finansowała budowę domu. I że Blida w jej imieniu przekazała 80 tys. łapówki prezesowi spółki węglowej. Z oskarżeń wobec Blidy zaczęła się wycofywać w marcu 2007 r., gdy zrozumiała, że sprawa ma charakter polityczny.

Kmiecik tłumaczy więc prokuratorom, że kupowała Blidzie drogie ciuchy, znanych marek, bo sprawiało jej to przyjemność, bo chciała, by Blida, która "reprezentowała Śląsk", dobrze wyglądała.

"Basia" była moją jedyną przyjaciółką. Odtwarzacie teraz historię naszej przyjaźni, a jej pech był taki, że Barbara była posłem, a ja byłam z biznesu. Czemu ten temat tak męczycie? Przecież każdy ma przyjaciół, czemu moja przyjaźń was tak absorbuje? Po prostu dlatego, że Basia jest znana! I tyle. Basia niczego ode mnie nie wymagała, tak proszę to zapisać!" - mówiła Kmiecik prokuratorom.