Dariusz Baliszewski stawia szokującą hipotezę. Jego zdaniem, generała Sikorskiego zamordowali polscy oficerowie, którzy jednocześnie pracowali dla brytyjskiego wywiadu i służb specjalnych. Decyzja o zamordowaniu Sikorskiego - który utrudniał angielskiemu rządowi kontakty z Moskwą - miała zapaść na długo przed ujawnieniem zbrodni katyńskiej. Sikorski był dla Brytyjczyków niewygodny. Nie można było go jednak odsunąć od polityki. W grę wchodził tylko jeden sposób - zamach.

Generał miał zginąć w pałacu gubernatora Masona-Macfarlane’a, tego samego, który stał za przygotowaniami do zamachu na Adolfa Hitlera w Berlinie. Potem zainscenizowano katastrofę lotniczą. Brytyjczycy zniszczyli dokumenty dotyczące akcji i pozbyli się świadków.

Tymczasem od poniedziałku trwają prace w krypcie św. Leonarda na Wawelu, w której spoczywają szczątki generała. Ekshumacja ma dać odpowiedź na pytanie, jak zginął człowiek, który przeszkadzał Anglikom. Badania rozpoczną się od stwierdzenia, czy w krypcie rzeczywiście leżą kości Sikorskiego i czy nie podmieniono ciała w celu utrudnienia ewentualnego śledztwa.

>>>Trumnę generała rozetną dziś nożycami

Dwie inne tezy zakładające spisek w tej sprawie mówią, że generał zabito na polecenie Stalina (ten wątek bada Instytut Pamięci Narodowej) i że Sikorski zginął z rąk Anglików, bo stał na drodze pomiędzy Londynem a Moskwą.