Trump często mija się z prawdą

Mija pierwszy rok drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa. Fact-checkingowa redakcja PolitiFact przeanalizowała wypowiedzi amerykańskiego prezydenta pod kątem ich zgodności z prawdą. 58 proc. z nich okazała się fałszywa, 30 proc. była półprawdą lub informacją zawierającą element prawdy, lecz ignorującą istotne fakty. Prawdziwe okazało się 10 proc. zweryfikowanych przez PolitiFact wypowiedzi Trumpa.

Reklama

Od początku drugiej kadencji Trump powtarzał wprowadzające w błąd informacje na temat wojny w Ukrainie. W kwietniu ub.r. oskarżył prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o rozpoczęcie wojny. - Nie zaczyna się wojny z kimś, kto jest 20 razy większy - powiedział Trump, mówiąc o Zełenskim. Z kolei 18 lutego ub. roku podczas z konferencji w Mar-a-lago Trump zasugerował, że Ukraina ponosi winę za rosyjską agresję, bo mogła „dogadać się” z Rosją i zapobiec wojnie. „Cóż, byliście tam przez trzy lata. Powinniście byli to zakończyć przez trzy lata. Nigdy nie powinniście byli tego zaczynać. Mogliście zawrzeć umowę” - mówił Trump.

Również wtedy powiedział, że poparcie dla prezydenta Zełenskiego „spadło do 4 proc., a kraj został zniszczony”. PAP zdementowała te informacje w lutym powołując się na badania Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii (KIIS), które zostało przeprowadzone od 4 do 9 lutego 2025 r. na reprezentatywnej próbie 1000 osób. Według badania zaufanie do Zełenskiego wynosiło wtedy 57 proc.

Ukraina nie zaczęła wojny - 24 lutego 2022 r. prezydent Rosji Władimir Putin wydał rozkaz przeprowadzenia „specjalnej operacji wojskowej”, której celem miała być „demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy”. Wojska rosyjskie rozpoczęły inwazję na pełną skalę, atakując terytorium Ukrainy od północy, w tym z terenu Białorusi, od wschodu oraz od południa ze strony anektowanego Krymu. Rozpoczęły się ataki rakietowe na budynki wojskowe i lotniska m.in. w Kijowie, Charkowie, Odessie, w obwodzie lwowskim i Donbasie. W ciągu pierwszych kilku dni na terytorium Ukrainy weszły niemal wszystkie siły rosyjskie z ok. 120-150 tys., które zgromadziły się wokół granic tego państwa.

Reklama

Dodatkowo Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło w lutym ub. roku ukraińską rezolucję potępiającą rosyjską agresję, a także pierwotnie neutralną amerykańską rezolucję, która po poprawkach zaproponowanych m.in. przez Polskę, nazwała wojnę „inwazją na Ukrainę na pełną skalę (dokonaną) przez Federację Rosyjską”.

Według Trumpa paracetamol zwiększa ryzyko autyzmu

Fałszywą informacją powtarzaną przez Donalda Trumpa było stwierdzenie, że istnieje ryzyko, iż przyjmowanie przez kobiety w ciąży paracetamolu (acetaminofenu), stanowiącego aktywną substancję leku Tylenol, może przyczyniać się do wyższego ryzyka wystąpienia u dziecka autyzmu. - Jeśli jesteście w ciąży, nie bierzcie Tylenolu. I nie podawajcie Tylenolu dzieciom po urodzeniu - mówił we wrześniu amerykański prezydent.

Tę informację zdementowała Europejska Agencja Leków (EMA), która poinformowała jeszcze we wrześniu, o tym, że dostępne dowody nie wskazują na związek między stosowaniem paracetamolu, a autyzmem. EMA, cytowana przez Reutera, podkreśliła, że nie ma żadnych nowych dowodów, które zmuszałyby do zmiany obecnie obowiązujących zaleceń UE, dotyczących użycia paracetamolu. Zgodnie z nimi paracetamol można stosować w czasie ciąży, jeśli jest to konieczne, jednak w najniższej skutecznej dawce i o najmniejszej częstotliwości.

Prezydent USA chwali się, że zakończył osiem wojen

Inną wprowadzającą w błąd tezą, która była często powtarzana przez Trumpa oraz jego otoczenie, było twierdzenie, że prezydent „zakończył osiem wojen” i ze względu na swoje działania na rzecz pokoju zasługuje na Nagrodę Nobla. Amerykański przywódca podkreślił, że dziewiątą wojna, którą chciałby „zakończyć”, byłby konflikt na Ukrainie. Przyznawał jednak zarazem, że okazał się on trudniejszy do rozwiązania, niż sądził.

Michael O'Hanlon, ekspert ds. bezpieczeństwa i polityki zagranicznej z Brookings Institution oceniał w rozmowie z PAP, że Trump wniósł pozytywny wkład w uregulowanie większości z tych ośmiu konfliktów. Jednak - jak podkreślił - niektóre z nich trwają (tak jak w przypadku DRK czy Rwandy). Inne tak naprawdę nie były wojnami, podczas których dochodziło do aktywnej wymiany ognia (m.in. Egipt-Etiopia) albo zostały rozwiązane przy minimalnej pomocy ze strony USA (Indie-Pakistan). W przypadku Armenii i Azerbejdżanu wsparcie ze strony USA z kolei „było przydatne, lecz skromne”. Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje natomiast bardzo niestabilna.

Od czasu zwycięstwa w czerwcowych prawyborach na burmistrza Nowego Jorku ofiarą fałszywych informacji padł Zohran Mamdani, obecny burmistrz. Prezydent Stanów Zjednoczonych określał go na platformie Truth Social mianem „stuprocentowy komunistyczny szaleniec” czy „samozwańczy komunista Nowego Jorku”.

– Postulaty społeczne to nie są hasła, które łatwo przebijają się w amerykańskim życiu publicznym. Donald Trump doskonale o tym wie i sięga po takie zarzuty, by zdemonizować Mamdaniego – wskazała wwypowiedzi dla PAP w listopadzie ub.r. prof. Małgorzata Zachara-Szymańska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Redakcja fact-checkingowa PolitiFact wskazała wtedy, że oskarżenia pod adresem Demokratów o sympatie komunistyczne to przykład stosowanej przez niektórych Republikanów taktyki tzw. czerwonej paniki. Polega ona na wykorzystywaniu masowej histerii i strachu przed komunizmem do tłumienia sprzeciwu politycznego w Stanach Zjednoczonych, szczególnie w okresach po I i II wojnie światowej.

Inną, często powtarzaną przez Trumpa fałszywą informacją jest twierdzenie, jakoby w Stanach Zjednoczonych nie było inflacji. Prezydent USA mówił o tym m.in. podczas posiedzenia gabinetu w Białym Domu 8 lipca ub. roku, przy podpisywaniu ustawy o pożyczkach dla weteranów, czy w wywiadzie z amerykańską stacją radiową „WABC” 9 września ub. roku.

Jednak według federalnej agencji odpowiedzialnej za statystyki rynku pracy i inflacji (BLS) roczna inflacja w USA wyniosła w listopadzie ub. roku 2,7 proc.

To dlatego Trump sięga po dezinformację

Dr Karol Szulc z Zakładu Polityki Zagranicznej i Zagrożeń Globalnych Uniwersytetu Wrocławskiego pytany przez PAP, dlaczego prezydent USA sięga po dezinformację, stwierdził, że dostrzega trzy przyczyny takiego stanu rzeczy.

Po pierwsze robi to, bo może - sprzyja temu brak symetrii w amerykańskiej polityce. Jak dodał, w latach 80. Republikanie znieśli obowiązujące w klasycznych mediach prawo, że jeżeli do programu zaprasza się członka jednej partii, dla symetrii należy zaprosić także polityka opozycji.

Druga przyczyna zdaniem Szulca wiąże się z samym Trumpem jako człowiekiem. - Chodzi o jego osobowość i uwarunkowania poznawcze. Ma on bardzo małą wiedzę o otaczającym świecie - powiedział ekspert. Poza tym, dodał, amerykański przywódca jest narcyzem. - Wszystko to sprawia, że Trumpowi łatwo jest mylić swoje opinie z faktami - stwierdził.

- Trzeci czynnik to jest po prostu kłamstwo cyniczne - dodał Szulc. W jego opinii część uznanych za nieprawdziwe wypowiedzi Donalda Trumpa wynika z jego ignorancji, jednak niektórym nie można odbierać celowości. - On kłamie, żeby chronić siebie. Małe dzieci tak robią - powiedział dr Szulc. - Poza tym on nie zna pojęcia fact checkingu dla siebie, w ogóle się tym nie przejmuje - ocenił ekspert.