- Propozycja Wolfganga Ischingera
- Rekacje polityków i ekspertów
- Europosłanka FDP Marie-Agnes Strack-Zimmermann
- Polityk SPD Adis Ahmetovic
- Agnieszka Brugger z partii Zieloni
Propozycja Wolfganga Ischingera
„Polska jest państwem frontowym. Ciągle wisi nam nad głową kwestia reparacji, która z polskiego punktu widzenia jest nierozwiązana. A gdyby tak Niemcy w ramach uznania frontowej roli Polski sprezentowały jej okręt podwodny, fregatę lub kilka czołgów?” - powiedział Ischinger w opublikowanym w niedzielę wywiadzie na portalu „Die Welt”. Dodał, że w krajach sąsiadujących z Niemcami wciąż odczuwalny jest lęk przed zbytnią potęgą militarną Berlina.
Rekacje polityków i ekspertów
Reakcja polityków i ekspertów od spraw bezpieczeństwa na ten pomysł jest raczej powściągliwa – zauważa gazeta we wtorek. „Propozycja sprezentowania systemów broni krajowi, który od kilku lat z powodzeniem buduje najsilniejszą konwencjonalną armię w NATO, brzmi dziwnie, jeśli nie wręcz paternalistycznie” – ocenia wykładowca polityki międzynarodowej na Uniwersytecie Bundeswehry w Monachium Carlo Masala. Zwraca uwagę, że takie gesty Niemcy wykonują zwykle wobec mniejszych krajów z Globalnego Południa, które nie dysponują wystarczającymi środkami, aby wzmocnić własne siły zbrojne.
Europosłanka FDP Marie-Agnes Strack-Zimmermann
Europosłanka FDP Marie-Agnes Strack-Zimmermann zaznacza, że budując wspólną europejską armię, kraje Europy nie powinny zważać ani na tych, którzy ostrzegają przed rzekomą niemiecką dominacją, ani przed „wiecznie wczorajszymi”, którzy forsują temat reparacji, kierując się względami polityki wewnętrznej.
Polityk SPD Adis Ahmetovic
Polityk SPD Adis Ahmetovic przyznaje, że Niemcy w najbliższych latach będą ponosiły szczególną odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy, ponieważ USA Donalda Trumpa kwestionują rolę NATO. Jego zdaniem zaufania nie zdobywa się „symbolicznymi gestami o charakterze wojskowych prezentów, lecz solidną i ścisłą współpracą”. Należy konsekwentnie pogłębiać i rozwijać sprawdzone formaty takie jak Trójkąt Weimarski - dodaje.
Agnieszka Brugger z partii Zieloni
Według Agnieszki Brugger z partii Zieloni „dziwaczna propozycja” Ischingera „bardziej irytuje niż pomaga”. „Chodzi o zaufanie, kooperację, przywództwo i determinację” – podkreśla. „Tego nie zdobywa się pieniędzmi, słowami czy sprzętem wojskowym, lecz czynami i odwagą” – mówi, dodając, że błędem jest mieszanie do tej delikatnej sprawy kwestii reparacji.
Brugger zaznacza, że jej też znane są obawy partnerów przed dominacją Niemiec w Europie. Jak wyjaśnia, chodzi jednak nie tyle o liczbę czołgów, co obawę, że w Niemczech większy wpływ mogą uzyskać siły radykalne, przypominające sąsiadom „najbardziej mroczne rozdziały niemieckiej historii”.
Poseł CDU Roderich Kiesewetter
Poseł CDU Roderich Kiesewetter ocenia propozycję Ischingera pozytywnie, ale uznaje ją za niewystarczającą do przezwyciężenia nieufności. „Nie możemy wykupić się z odpowiedzialności za obronę Europy, przekazując kilka czołgów” – mówi. Jego zdaniem Niemcy powinny raczej rozważyć rozmieszczenie w Polsce i krajach bałtyckich systemów antyrakietowych.
„Sens miałaby też integracja niemieckiej brygady czy kilku batalionów z polską armią na wzór współpracy niemiecko-holenderskiej” – uważa polityk CDU. Taka „personalna kooperacja” byłaby dowodem na to, że Niemcy są gotowe oddać swój potencjał militarny do dyspozycji partnerów w Sojuszu. Jego zdaniem europejscy partnerzy obawiają się nie tyle siły militarnej Niemiec, co raczej unikania przez Berlin odpowiedzialności i braku zdolności Bundeswehry do walki. „Polacy i mieszkańcy krajów bałtyckich pytają, czy Niemcy w razie potrzeby rzeczywiście chcą użyć i użyją swojego potencjału, personelu i sprzętu. Pytają, czy na Niemcach można w razie potrzeby polegać” – mówi Kiesewetter.
To nie jest nowy pomysł
„Die Welt” przypomina, że pomysł przekazania Polsce niemieckiej broni nie jest nowy, a dyskusja nad nim toczyła się już w 2024 r. „Chodziło o wyjście naprzeciw polskim postulatom dotyczącym zadośćuczynienia przy równoczesnym wzmocnieniu bezpieczeństwa Polski i Niemiec przed agresywną Rosją” – tłumaczy redakcja.
Przekazanie na korzystnych warunkach Polsce sprzętu wojskowego z zasobów Bundeswehry rozpatrywane było jako sytuacja „win-win” – korzystna dla obu stron. Projekt umożliwiał rozwiązanie kwestii zadośćuczynienia i równoczesnego wzmocnienia państwa frontowego, jakim stała się Polska.
Tusk odrzucił ofertę
Według „Die Welt” ofertę przedłożył stronie polskiej podczas konsultacji międzyrządowych w lipcu 2024 r. ówczesny kanclerz Olaf Scholz. Zdaniem gazety Niemcy miały przekazać Polsce okręty podwodne. „Tusk miał zdecydowanie odrzucić ofertę” – czytamy w „Die Welt”.
Redakcja zauważa, że żaden polski rząd nie może zaakceptować rozwiązania „broń za zadośćuczynienie”, ponieważ musi się liczyć z silnym sprzeciwem opozycji w parlamencie oraz z opinią publiczną, co prowadziłoby do utraty głosów. Pomysł uważany jest w Warszawie za „martwy”. Polski rząd traktuje współpracę w dziedzinie zbrojeń i zadośćuczynienie jako „dwa niezależne od siebie obszary” – pisze w konkluzji „Die Welt”.