Niemczyk odmówił wykonywania prac społecznych
Niemczyk, były działacz opozycji w PRL i były zastępca dyrektora Zarządu Wywiadu UOP, rozpoczął we wtorek odbywanie 15-dniowej zastępczej kary aresztu po odmowie wykonywania prac społecznych. Został skazany wraz z innymi osobami przez warszawski sąd za udział w blokadzie jezdni podczas protestu aktywistów klimatycznych z Ostatniego Pokolenia. W obronie Niemczyka i innych wystąpiło ponad 40 byłych opozycjonistów PRL. Zwrócili się do RPO Sylwii Gregorczyk-Abram oraz ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o wniesienie kasacji. Autorzy apelu uznali zarówno wyrok, jak i późniejsze działania wymiaru sprawiedliwości za niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa.
Jak przekazało biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, w ocenie rzecznika zgromadzone dowody, w tym nagrania policyjne, nie potwierdzały zarzutów i wskazywały na istotne wątpliwości co do przebiegu zdarzenia oraz odpowiedzialności obwinionego, stąd RPO wnosi o uchylenie wyroku, uniewinnienie mężczyzny oraz wstrzymanie wykonywania zastępczej kary aresztu.
Gregorczyk-Abram interweniuje ws. Niemczyka
Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram zarzuciła wyrokowi rażące i mające istotny wpływ na jego treść naruszenie przepisów prawa procesowego. Polegało to na przyjęciu, że wina i okoliczności czynów przypisanych obwinionemu nie budzą wątpliwości, co doprowadziło do wydania wyroku nakazowego - brzmi fragment wyjaśnienia biura RPO.
Rzecznika Praw Obywatelskich oceniła również, że dowody dołączone do wniosku o ukaranie nie tylko nie wspierają w wymaganym, niebudzącym wątpliwości stopniu tezy zarzutu objętego tym wnioskiem, lecz tezę tę podważają. W konsekwencji sąd powinien skierować sprawę do rozpoznania na rozprawie w celu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości co do okoliczności czynów i winy obwinionego - uważa.
Rzecznik przypomniała również, że "orzekanie w postępowaniu nakazowym może nastąpić, jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Wydając wyrok nakazowy, sąd uznaje za ujawnione dowody dołączone do wniosku o ukaranie". Analiza akt prowadzi jednak do wniosku, że przesłanki do orzekania w takim trybie, w odniesieniu do obwinionego, nie zostały spełnione.
Nagrania policji kluczowym materiałem
Gregorczyk-Abram zwróciła uwagę, że policyjna notatka urzędowa z 5 maja 2025 r. traktuje zbiorczo grupę 26 osób, które miały tamować ruch na jezdni i umyślnie nie wykonywać poleceń funkcjonariuszy nakazujących opuszczenie jezdni i zejście na chodnik po zakończeniu legalnego zgromadzenia. Notatka wskazuje, że sprawcą tych wykroczeń był także obwiniony.
Tymczasem, jak zwróciła uwagę, nagrania policyjnych kamer nasobnych nie tylko tego nie potwierdzają, lecz wprost prowadzą do wniosku, że obwiniony nie dopuścił się jakiegokolwiek zachowania sprzecznego z prawem. Materiał ten ma kluczowe znaczenie dla oceny przebiegu zdarzenia i zachowania obwinionego, a w konsekwencji ewentualności przypisania mu zarzucanych wykroczeń i samego trybu rozpoznania sprawy - podkreśliła Rzecznik Praw Obywatelskich.
Zaznaczyła, że nagrania wskazują, że obwiniony przez całą, kilkudziesięciominutową interwencję policji stał na chodniku, w żadnym momencie nie znajdując się na jezdni, a polecenia wydawane przez policję wzywające osoby znajdujące się na miejscu do zachowania zgodnego z prawem nakazywały zejście z jezdni i wejście na chodnik.
Tym samym obwiniony swoim zachowaniem nie wypełnił znamion przypisanych mu wykroczeń. Stojąc na chodniku, nie tamował bowiem ruchu poprzez siedzenie na jezdni. Jednocześnie fakt znajdowania się na chodniku w toku całego zdarzenia nie może zostać uznany za niewykonywanie poleceń policji - podkreśliła Rzecznik Praw Obywatelskich.
Dodała, że jak wynika z nagrań policji, wobec obwinionego funkcjonariusze nie podejmowali jakiejkolwiek interwencji i nie był on w ich zainteresowaniu.
Obwiniony złożył wyjaśnienia na piśmie, w których nie przyznał się do zarzucanych czynów. Wskazał, że materiał z kamer nasobnych potwierdza bezzasadność zarzutów w stosunku do niego i zadeklarował gotowość złożenia wyjaśnień ustnych przed sądem - przypomniała Gregorczyk-Abram.
Okoliczności sprawy budzą wątpliwości
Rzecznik Praw Obywatelskich w swojej kasacji zwróciła uwagę, że okoliczności sprawy i odpowiedzialność ukaranego budzą wątpliwości, stąd sąd nie powinien był wydać wyroku w trybie nakazowym, ponieważ zgromadzone dowody nie dawały wystarczającej pewności co do przebiegu zdarzeń i winy obwinionego. Otwiera to możliwość wydania przez Sąd Najwyższy orzeczenia merytorycznego, odmiennego co do istoty od zaskarżonego rozstrzygnięcia - podało biuro RPO.
Jednocześnie rzecznik zwróciła się o natychmiastowe wstrzymanie wykonania wyroku do czasu rozpoznania kasacji, ponieważ obecnie wykonywana jest wobec niego zastępcza kara aresztu. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich dalsze wykonywanie kary mogłoby doprowadzić do nieodwracalnych skutków wobec osoby, która nie powinna zostać ukarana.
Wśród skazanych lider Obywateli RP
Piotr Niemczyk trafił do aresztu we wtorek. Wraz z 26 osobami został skazany w tzw. trybie nakazowym za udział w proteście Ostatniego Pokolenia. To grupa aktywistów, która chciała zwrócić uwagę na "skutki zapaści klimatycznej", podejmując m.in. próby blokowania ulic i mostów. W maju 2025 r. - jak pisały media - przeprowadzili oni blokadę jednego ze stołecznych mostów, siedząc na jezdni. Blokujący zostali usunięci przez policję, zaś do sądu trafiły wnioski o ukaranie blisko 30 osób.
W grudniu ub. r. warszawski sąd rejonowy uznał winę tych osób i orzekł generalnie kary ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. Wśród skazanych byli m.in. lider Obywateli RP Paweł Kasprzak oraz działacz opozycji w PRL i zastępca dyrektora Zarządu Wywiadu UOP w latach 90. Piotr Niemczyk.
Obaj odmówili poddania się pracom społecznym, otrzymali więc sądowe postanowienie o wykonaniu zastępczej kary 15 dni aresztu. Kasprzak odbył zastępczą karę od 23 kwietnia do 8 maja br. Z kolei Niemczyk odsiadywanie swojego wyroku rozpoczął we wtorek.
Apel do Rzecznika Praw Obywatelskich i ministra Żurka
W poniedziałek grupa ponad 40 byłych opozycjonistów z czasów PRL zaapelowała do Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwii Gregorczyk-Abram oraz ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka o wniesienie kasacji od wyroku skazującego Kasprzaka, Niemczyka i pozostałe 24 osoby. Pod apelem podpisało się ponad 40 osób, w tym m.in.: Teresa Bogucka, Marek Borowik, Adam Borowski, Zbigniew Bujak, Jacek Czaputowicz, Władysław Frasyniuk, Jarosław Kurski, Bogdan Lis, Jacek Merkel, Andrzej Seweryn, Jerzy Stępień i Joanna Szczęsna.
Według sygnatariuszy apelu trzeba uznać "zarówno sam wyrok, jak i późniejsze działania wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie za niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa".
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
