Dziennik Gazeta Prawana logo

"Piloci próbowali poderwać samolot"

13 maja 2010, 10:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Z pewnością piloci, próbując poderwać maszynę, przestawili je na pełną moc. Ale takie silniki uzyskują ją dopiero po około 10 sekundach - powiedział w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Tomasz Tuchołka, wiceprezes ATM Avionika, która badała polską czarną skrzynkę.



Z zapisu rejestratora parametrów można wysnuć wniosek, że samolot był sprawny. Można też stwierdzić, jakie błędy popełniła załoga. Ale dlaczego piloci podjęli decyzję o lądowaniu, można się dowiedzieć tylko z rejestratora rozmów w kabinie. A zdarza się, że i tam nie ma odpowiedzi.



To oczywiście jest przedmiotem badania komisji zajmującej się analizą całego zdarzenia. Z pewnością powodów było kilka. Pamiętajmy, że podstawowym problemem był brak widoczności. Drugim brak systemu wspomagania lądowania zwanego ILS. Ale nawet, gdy samolot znajdzie się niebezpiecznie blisko ziemi, uruchamia się sygnał ostrzegawczy. Tu znaczenie miało ukształtowanie terenu na kierunku lądowania. Kilometr przed pasem zaczyna się duże zagłębienie terenu. Poziom sukcesywnie opada o 50 m. Przy prędkości samolotu 80 m/s poziom terenu wznosił się aż o 5 m/s, co mogło zaskoczyć załogę. Daje bowiem dwukrotnie mniej czasu na reakcję.


Z pewnością. Choć od tego momentu do tragedii minęło kilka, może kilkanaście sekund. Gdyby spostrzegli zagrożenie wcześniej, z pewnością wcześniej poderwaliby maszynę i do katastrofy by nie doszło. Świadczą o tym też opowiadania świadków zdarzenia. Jednoznacznie mówią oni, że silniki samolotu w ostatnich sekundach pracowały bardzo głośno. Przy podchodzeniu do lądowania pracują na minimalnym ciągu. Z pewnością piloci, próbując poderwać maszynę, przestawili je na pełną moc. Ale takie silniki uzyskują ją dopiero po około 10 sekundach. Jeśli więc tuż przed katastrofą pracowały z co najmniej połową mocy, to znaczy, że zostały przestawione tuż przed pierwszym zderzeniem z drzewami.


Przy lądowaniu na brzuchu spód samolotu, a zwłaszcza skrzydło przejmują na siebie większość niszczącej energii zderzenia. W tym przypadku, jak widać na zdjęciach, kadłub się rozpadł, a kilkunastotonowy centropłat, czyli środkowa część skrzydła, znalazł się na górze. Niech każdy w swojej wyobraźni pomyśli, jakie były tego skutki.


p



* Tomasz Tuchołka, ekspert Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, wiceprezes ATM Avionika, która badała polską czarną skrzynkę.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj