Dziennik Gazeta Prawana logo

Portrecista, który został powstańczym fotoreporterem

30 lipca 2020, 15:48
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
fotoreporter
Materiały prasowe
Przed wojną Eugeniusza Hanemana pasjonowały podróże i fotografia krajobrazowa. W trakcie okupacji zdjęcia portretowe stanowiły dla niego źródło utrzymania, a potem przyszło mu fotografować bohaterstwo i śmierć Warszawy

Fotografią zafascynował się w wieku zaledwie kilku lat. Początkowo profesjonalnym – jak na owe czasy – aparatem mieszkowym ojca. Z czasem, właśnie od taty, otrzymał swój pierwszy sprzęt fotograficzny – wspominał po latach Eugeniusz Haneman w wywiadzie udzielonym Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.

W warszawskim gimnazjum im. Reja jego nauczycielem wychowania fizycznego był olimpijczyk i późniejszy bardzo znany powstańczy fotograf Eugeniusz Lokajski ps. Brok. W liceum fotograficznym przy ul. Konwiktorskiej pobierał nauki u guru przedwojennej polskiej fotografii Mariana Dederki. To ten licealny profesor, dostrzegając w swoim uczniu talent, postarał się dla niego o posadę w kawiarni Portret Przy Kawie przy ul. Foksal.

W 1941 r. talent młodego fotografa dostrzegł właściciel ekskluzywnego zakładu fotograficznego van Dyck. „Zostałem u niego i laborantem, i fotografistą, że tak powiem. Fotografowałem różne piękne panie. Panie były przygotowywane do zdjęć, robiony był makijaż, sztuczne rzęsy, sztuczne włosy, peruki, odpowiednie stroje z epoki…” – wspominał Haneman. Zakład szczycił się faktem, że nie obsługiwał Niemców, co udało się stosunkowo łatwo osiągnąć, nie włączając do oferty zdjęć legitymacyjnych, które najczęściej były potrzebne żołnierzom. W tym czasie Haneman wykonał z ukrycia kilka fotografii ukazujących życie w warszawskim getcie.

Ponieważ nie czuł w sobie żołnierskiej iskry i nie był związany z konspiracyjnymi strukturami, moment wybuchu Powstania Warszawskiego był dla niego zaskoczeniem.
1 sierpnia 1944 r. w godzinach popołudniowych umówił się na Powiślu na wizytę u dentysty. „Przyszedłem tam, ale już czułem, że coś jest bardzo źle, ponieważ jechałem kolejką EKD z Włoch do Warszawy i po drodze przed bunkrami widziałem uzbrojonych Niemców, stojących na ulicach. Byli przygotowani. […] Mimo wszystko poszedłem do dentysty. Przychodzę. On mi grzebał w zębach. I za chwilę słyszymy strzały na ulicy. Wyglądamy przez okno. Ooo! A tu na domach pojawiły się polskie sztandary! O choroba! Powstanie!”.

Walki odcięły Eugeniuszowi możliwość powrotu do domu. Został na Powiślu. Po kilku dniach spotkał swoich dawnych pracodawców z kawiarni Portret Przy Kawie, którzy skontaktowali go z Kazimierzem Gregerem, twórcą i właścicielem najnowocześniejszej polskiej sieci Foto-Greger. Ten pożyczył Hanemanowi aparat i udostępnił klucze do swojego sklepu, w którym znajdował się zapas materiałów fotograficznych. Zgłosił się do Delegatury Rządu. Tam dostał przydział jako fotoreporter. Krok ten związał jego losy z Prasowym Sprawozdawcą Wojennym, słynnym powstańczym fotografem Sylwestrem Braunem „Krisem”. Od tej pory często razem fotografowali walczącą Warszawę. Aby to było możliwe, zawsze musieli mieć aktualne przepustki i hasła od władz kontrolującego Powiśle Zgrupowania Krybar. Jedynie dzięki nim można było przechodzić przez liczne posterunki i barykady. Razem też wywoływali zdjęcia, które następnie trafiały do Delegatury Rządu. „Oni to używali na gazetki ścienne, które wieszali po bramach, żeby ludzie mniej więcej wiedzieli, co się dzieje w Warszawie” – wspominał.

Haneman fotografował Powstańców, ludność cywilną, a także obracane w gruzy ulice Śródmieścia Północnego i Południowego oraz Powiśla. Między innymi uchwycił swoim obiektywem niemiecki bombowiec nurkujący Ju-87 Stuka w trakcie nalotu na miasto. Jego najsłynniejszy kadr powstańczy powstał przypadkiem. Po wielkim sukcesie, jakim było zdobycie przez grupę mjr Bernarda Romanowskiego „Woli” kościoła św. Krzyża przy Krakowskim Śródmieściu wraz z pobliskimi budynkami Komendy Głównej Policji i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, przybył wraz z Braunem uwiecznić to wydarzenie. Świątynia była już wówczas obsadzona przez żołnierzy ze zgrupowania por. Mariana Krawczyka „Harnasia”. Powstańcy chętnie pozowali. Jeden z nich chciał mieć fotografię, stojąc z karabinem w dłoni w uszkodzonych drzwiach kościoła. W momencie, gdy Haneman wykonywał mu zdjęcie, padł od strony Uniwersytetu Warszawskiego niemiecki strzał. Pozujący wykonał unik, a aparat fotograficzny uchwycił jego niepozowany, dynamiczny ruch.

Były sytuacje, których nie uwiecznił. „Ja widziałem rzeczy, których nie sfotografowałem, bo uważałem, że to jest straszne! I teraz żałuję... Bo jak widzę, na przykład, jak niosąc łóżko z chorym człowiekiem, pobandażowanym przez ulicę Warecką. [...] Nie sfotografowałem tego, bo nie mogłem na to patrzeć. Albo na przykład spotkałem na skarpie nad Wisłą, tam wysoko, chłopaków z Parasola, którzy dopiero co przyszli ze Starówki. Zmaltretowani w potworny sposób, cyniczni, klnący bez przerwy, brudni! Ale to byli bohaterowie! Ja w tej chwili o tym wiem, ale przedtem ich nie chciałem sfotografować, bo byli dla mnie odrażający!”.

Wraz z końcem powstańczych walk razem z Barunem postanowili ukryć naświetlone klisze w słojach w piwnicy. Ten, który z nich zdołałby wrócić do Warszawy jako pierwszy, miał je wydobyć. Tuż po przejściu frontu, w drugiej połowie stycznia 1945 r., do zniszczonej stolicy dotarł na piechotę właśnie Haneman. Szczęśliwie odnalazł część ukrytych klisz. Wykonał też wówczas serię fotografii ukazujących zrównane z ziemią Stare Miasto. Na jednym z tych kadrów można zobaczyć rzeźbę króla Zygmunta III Wazy leżącego obok połamanej kolumny na bruku pokonanego miasta.

Podczas kolejnych wypraw do Warszawy zrobił też m.in. serię wstrząsających zdjęć w spalonym powstańczym szpitalu oraz udokumentował popowstaniowe ekshumacje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj