Zaremba zestawia z "Resortowymi dziećmi" jako równoważny, kanoniczny tekst "demaskatorski" z 31 marca 1968 r. pt. "Bananowe jabłka" Aliny Reutt i Zdzisława Andruszkiewicza. - - pisze.
Tygodnik zarzuca autorom "Resortowych dzieci", że ich najważniejszym źródłem wiedzy o świecie są dokumenty SB. Dodatkowo są one cytowane tak, by pasowały do tezy postawionej we wstępie.
- stwierdza w swoim komentarzu ks. Adam Boniecki. - - czytamy.
Według Bonieckiego, w książce
- pisze Zaremba.
Pisząc o jednych a pomijając inne, równie, a może nawet ważniejsze informacje, autorzy niszczą dobre imię wielu wybitnych dziennikarzy. - czytamy w "TP" -.
Generalna zasada obecna w książce, to przysłowie "niedaleko pada jabłko od jabłoni".
Autor porównuje książkę i jej sukces do "Kodu Leonarda Da Vinci". - - twierdzi Zaremba.
Według autora artykułu nie ma wątpliwości, że autorzy "Resortowych dzieci" nie tylko nie dopełnili rzetelności w analizie zebranego materiału, ale w sposób oczywisty chcieli oczernić, zmieszać z błotem i spostponować.