Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak Skarb Państwa czerpie zyski ze zbrodni i seksu? Poznajcie historię "Detektywa"

23 lutego 2015, 10:13
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Okładki i gafiki w "Dektywie"
Okładki i gafiki w "Dektywie"/Media
Jeden z ostatnich tytułów w skromnym dziś medialnym portfolio papierowych tytułów Skarbu Państwa. Przesycony sensacją i seksem miesięcznik "Detektyw" oparł się rynkowym zmianom. Wygląda tak samo, jak trzy dekady temu. I wciąż ma wiernych czytelników.

- tak zaczyna się "Tajemnicze samobójstwo", jedna z kilkuset zbrodni opisanych na przestrzeni ostatnich niemal 30 lat przez "Detektywa". Magazyn wydawany przez Przedsiębiorstwo Wydawnicze "Rzeczpospolita" SA jest najstarszym w Polsce pismem o tematyce sensacyjno-kryminalnej. I najbardziej - cytując jego najmłodszych czytelników - "oldskulowym".

- mówi nam Adam Kościelniak, od 28 lat redaktor naczelny miesięcznika.

Pierwszy numer tego pisma oddany został do druku 20 października 1986 roku. "Detektyw" powstał z prozaicznych powodów, miał ratować ekonomicznie wydawnictwo, którego filarem był dziennik "Rzeczpospolita".

Seks, zbrodnia i krew

Formułę pisma, opartą na chwytliwym haśle – „Tylko dla dorosłych” – a zawierającą reportaże i relacje ze śledztw oraz sprawozdań z sali sądowej wymyślił Jacek Nachyła, były naczelny "Sztandaru młodych" i pierwszy naczelny "Detektywa". Seks, zbrodnia i krew stały się motywem przewodnim magazynu.

- mówi Kościelniak.

"Detektywowi" szybko wyrosła konkurencja. - - mówi naczelny i dodaje, że wszystkie te tytuły już nie istnieją.

Dziś w kioskach można jednak kupić 2-3 pisma o podobnej tematyce. Wydawcy jednego z nich PWR SA wytoczyło nawet proces. Ale sprawę przegrało, bo sąd uznał, że łudząco podobny magazyn to nie plagiat, a efekt inspiracji.

Obecnie nakład "Detektywa" wynosi 215 tys. egzemplarzy. Magazyn jest sprzedawany również w USA, Kanadzie i w Niemczech. Dodatkowo drukowany jest też kwartalnik pt.: "Wydanie Specjalne", które każdorazowo poświęcone jest jednemu tylko tematowi, np. przestępczości młodocianych, błędom lekarskim, oszustwom, sprawom obyczajowym, itp .

Miesięcznik przynosi zysk, choć praktycznie nie ma w nim reklam. "Detektyw" utrzymuje się głównie ze sprzedaży. - - mówi redaktor naczelny pisma. Z rzadka pojawiają się reklamy sklepów z bronią czy sprzętu pseudo-szpiegowskiego.

Utrzymanie tytułu jest stosunkowo tanie. Wydawany jest na szarym papierze, bez zdjęć. Od trzech dekad nie zmieniała się ani jego formuła, ani szata graficzna. Twórcą charakterystycznych biało-czerwono-czarnych rysunków niemal od początku jest Jacek Rupiński. Dowcipne, a niekiedy rubaszne obrazki, mają łagodzić brutalną wymowę tekstów.

7461095-.jpg
Okładki miesięcznika "Detektyw"

Redakcja magazynu liczy zaledwie cztery osoby. Teksty piszą głównie freelancerzy. Ale za to nie byle jacy. Wśród 60 współpracowników miesięcznika są zarówno dziennikarze, korespondenci jak i sędziowie, prokuratorzy i policjanci - głównie emeryci, bo czynni funkcjonariusze na taką działalność muszą mieć zgodę przełożonego.

- - mówi Krzysztof Kilijanek, zastępca redaktora naczelnego pisma. Nazwisk nie zdradza. Wiadomo, że wśród znanych autorów "Detektywa" był m.in były rzecznik Komendanta Głównego Policji, specjalista z dziedziny historii sztuki, Jan Świeczyński.

Kobiece gusta

"Detektywa" najchętniej czytają kobiety. Kilka lat temu magazyn zamieścił ankietę, która miała pomóc zbadać preferencje czytelników. Przyszło prawie 13 tys. odpowiedzi. Ich analiza wykazała, że odbiorcami pisma są głównie ludzie ze średnim i wyższym wykształceniem, a 57 proc. czytelników to właśnie panie. - jak twierdzi Kościelniak - były odpowiedzi czytelniczek na pytanie - o preferowane tematy. – - mówi naczelny magazynu. - - dorzuca zastępca red. nacz. Krzysztof Kilijanek.

7461418-.jpg
Okładki i ilustracje z "Detektywa"

To z uwagi na damskie grono czytelniczek redaktorzy rezygnują ze szpiegowskich historii, chyba że te są okraszone romansowym wątkiem.

- mówi Adam Kościelniak. "Detektyw"jest dziś kopalnią wiedzy na temat polskiego świata przestępczego.- przyznaje naczelny magazynu.

Z jego obserwacji wynika, że spadła najbardziej brutalna przestępczość, wzrosła zaś przestępczość białych kołnierzyków - oszustwa, handel bezakcyzowy, unikanie podatków. - e - mówi red. Kilijanek.

Dziennikarz jak z rękawa sypie przykładami najbardziej zaskakujących spraw, które opisywał na łamach miesięcznika. Wśród nich jest choćby historia zaginionej studentki, której rodzice po miesiącu dali na mszę za odnalezienie córki. Ciało dziewczyny policja znalazła tuż przed mszą w jej intencji, na miejsce zbrodni rodzice trafili wracając z kościoła. Kilijanek opowiada też, jak jechał robić materiał o zabójstwie młodego chłopaka na koncercie rockowym do Bydgoszczy:

- - wyjaśnia. Zamiast na konferencję do prokuratury, dziennikarz pojechał na wywiad do rodziców chłopca.

Kto chrapkę na wydawcę "Detektywa"?

"Detektyw" już dwa razy trafiał pod młotek. Bezskutecznie. Wciąż jest na sprzedaż. mówią jego redaktorzy. 

Restrukturyzacja wydającej go spółki PWR SA trwa od 2010 roku. W ramach tego procesu sprzedano m.in. "Farmera" i udziały w Presspublice, spółki wydającej dziennik "Rzeczpospolita". W 2011 roku 49 proc. udziałów w Presspublice na raty kupił Grzegorz Hajdarowicz (biznesmen przejął też pozostałe 51 proc. udziałów do spółki Mecom Europe). Rok później starał się też kupić wydawcę "Detektywa", przejmując PWR SA stałby się właścicielem własnego długu. Transakcji jednak nie sfinalizowano.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wróblewski: Hajdarowicz rozmawiał z Grasiem. Mnie tam nie było >>>

Jak wynika z naszych informacji Hajdarowicz wciąż jest spółką zainteresowany.

ucina spekulacje naczelny "Detektywa".

Ministerstwo Skarbu Państwa twierdzi, że dzięki podjętym dotychczas działaniom naprawczym spółka odzyskała i od kilku lat utrzymuje rentowność. Mimo tego resort zapowiada podjęcie “kolejnych działań restrukturyzacyjnych, które zostaną określone w przygotowywanej aktualnie przez zarząd strategii Spółki”.

Przez ostatnie dekady w "Detektywie" niewiele się zmieniło. Najbardziej spektakularne było zdjęcie funkcjonującego od początku dopisku "Tylko dla dorosłych". Zamiast niego pojawił się podtytuł "Tylko prawdziwe historie". 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj