Aby referendum się odbyło, konieczne jest zebranie około 132 tys. podpisów. Akcja zakończy się 27 września. "Wystartowaliśmy w samym środku wakacyjnego szczytu urlopowego. Teraz wrzucamy kolejny bieg. W najbliższych tygodniach zobaczycie na ulicach Warszawy jeszcze więcej naszych wolontariuszy w charakterystycznych pomarańczowych kamizelkach i jeszcze więcej stanowisk oznaczonych proporcami z napisem 'Referendum' " - napisał Maciej Wilk.
Kto stoi za referendum w Warszawie?
Jak mówił wcześniej Maciej Wilk w Radiu Warszawa, inicjatywę referendalną tworzą osoby wywodzące się z różnych środowisk i reprezentujące odmienne poglądy polityczne. Wymienił między innymi Jana Śpiewaka, przedstawicieli środowisk spółdzielczych i mieszkańców budynków komunalnych, a także kojarzonych z prawicą Rafała Ziemkiewicza i Józefa Orła. W grupie – jak mówił – znaleźli się również przedsiębiorcy, działacze społeczni i osoby zajmujące się tematyką Warszawy.
Według Wilka główną przyczyną akcji jest niezadowolenie części mieszkańców i opozycji z decyzji prezydenta Warszawy. Inicjatorzy zarzucają mu m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci i opóźnienia w kluczowych inwestycjach (np. budowie metra i Mostu Północnego).
Warszawa po Krakowie?
Aby zwołać referendum, potrzebne są głosy 10 proc. wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. głosujących. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tys. osób.
Akcja w Warszawie rozpoczęła się po odwołaniu w referendum prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego (KO). Ryszard Terlecki, wtedy jeszcze poseł PiS, w swoim felietonie otwarcie przyznał, że partia Jarosława Kaczyńskiego liczy na to, że w ten sposób padną samorządowe bastiony KO.
"Odwołanie Miszalskiego w Krakowie może pociągnąć za sobą całą serię referendalnych wyborów. W Małopolsce szykuje się Bochnia, ale w skali kraju o wiele większym kłopotem dla Tuska mogą stać się, już zapowiadane, referenda w Gdańsku czy Poznaniu. W Gdańsku przygotowania są zaawansowane, a przeciwnicy obecnej władzy z uruchomieniem akcji czekają na wynik konfrontacji w Krakowie" - napisał.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
