W niedzielnym referendum z urzędu prezydenta Krakowa odwołany został Aleksander Miszalski (KO). Zagłosowało za tym 171 581 mieszkańców. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji. Wynik referendum oznacza przedterminowe wybory, które odbędą się one w ciągu 90 dni.
Referendum w Rzeszowie?
Za Krakowem chce iść Rzeszów. Jacek Strojny, lider miejskiego ruchu "Razem dla Rzeszowa" i lokalny radny, poinformował, że złoży wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania Konrada Fijołka ze stanowiska prezydenta Rzeszowa.
"W związku z pogarszającym się stanem finansów Miasta, bezprecedensową próbą przepchnięcia zamiany po zaniżonej wartości działek miejskich, utajnieniem planu ogólnego, licznymi kontrowersjami wokół kluczowych inwestycji miejskich oraz wieloma innymi grzechami wobec Miasta i jego Mieszkańców nadszedł czas na odwołanie najgorszego po 1990 r. Prezydenta"- napisał Strojny na Facebooku.
Scenariusz prawicy, czyli seria referendalna
W ten sposób realizuje się scenariusz prawicy. PiS zapowiadał, że jeśli uda się odwołać prezydenta Krakowa, partia planuje zainicjowanie akcji referendalnych także w innych miastach. Ryszard Terlecki, poseł PiS w swoim felietonie otwarcie to przyznał. "Odwołanie Miszalskiego w Krakowie może pociągnąć za sobą całą serię referendalnych wyborów. W Małopolsce szykuje się Bochnia, ale w skali kraju o wiele większym kłopotem dla Tuska mogą stać się, już zapowiadane, referenda w Gdańsku czy Poznaniu. W Gdańsku przygotowania są zaawansowane, a przeciwnicy obecnej władzy z uruchomieniem akcji czekają na wynik konfrontacji w Krakowie." - napisał.