Sondaż exit poll przygotowany przez Ogólnopolską Grupę Badawczą przynosi jednoznaczne wyniki. Frekwencja wyniosła 33,4 proc., co oznacza, że zostały przekroczone progi wymagane do ważności głosowania zarówno w sprawie prezydenta (26,98 proc.), jak i rady miasta (30,59 proc.). Z sondażu wynika, że niemal 98 proc. głosujących chce odwołania Aleksandra Miszalskiego, a 96 proc. opowiada się za odwołaniem rady miejskiej.
Dlaczego krakowianie poszli do urn?
Inicjatorzy referendum zgromadzili szeroki katalog zarzutów wobec prezydenta Miszalskiego. Wśród głównych powodów niezadowolenia mieszkańców wymieniano:
- Rosnące zadłużenie miasta.
- Kontrowersyjną politykę transportową (w tym zasady Strefy Czystego Transportu).
- Podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej oraz rozszerzenie płatnego parkowania.
- Zarzuty o "kolesiostwo" i niespełnienie obietnic wyborczych.
Prezydent Miszalski w ostatnich tygodniach próbował łagodzić nastroje, zapowiadając korekty w polityce miasta, m.in. obniżki wynagrodzeń w radach nadzorczych spółek miejskich czy zmiany w zasadach SCT, jednak te ruchy nie powstrzymały gniewu części krakowian.
Co wydarzy się dalej?
Oficjalne wyniki głosowania ogłosi Miejska Komisja ds. Referendum. Jeśli potwierdzą one decyzję mieszkańców o odwołaniu obecnej władzy, uruchomiona zostanie procedura wyborów przedterminowych. Prezes Rady Ministrów ogłosi datę wyborów w ciągu 90 dni. Do czasu wyłonienia nowego prezydenta, miastem będzie zarządzać osoba wskazana przez premiera. Nowy prezydent może zostać wybrany najpóźniej w sierpniu, a ewentualna druga tura głosowania odbyłaby się we wrześniu.
Przebieg głosowania
Policja potwierdza, że niedzielne głosowanie przebiegło w atmosferze spokoju. Rafał Wawrzuta z krakowskiej policji wskazał jedynie na drobne incydenty, takie jak zrywanie plakatów czy podejrzenie zakłócenia ciszy referendalnej w komunikacji miejskiej. Służby na bieżąco weryfikowały wszystkie zgłoszenia, ale nie wpłynęły one na przebieg procesu wyborczego.
Miszalski: Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem
"Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem" - napisał Aleksander Miszalski na platformie X.
"Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum - zarówno tym, którzy mnie wspierali, jak i tym, którzy byli wobec mnie krytyczni. Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ważną lekcją. Pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem" - napisał prezydent.
"Wiem też, że część decyzji i emocji wokół nich sprawiła, że wielu mieszkańców straciło do mnie zaufanie. Ale nigdy nie przestałem myśleć o Krakowie z troską i odpowiedzialnością. Przed naszym miastem są wielkie wyzwania: plan ogólny, transport, mieszkania, rozwój komunikacji i jakość życia. Dlatego dziś chcę zaapelować o jedno - żeby po tym referendum Kraków potrafił znowu być wspólnotą" - czytamy we wpisie.
"Bo niezależnie od politycznych sporów wszyscy gramy do jednej bramki. Dziękuję za ten wspólny czas. I dziękuję za możliwość pracy dla Krakowa" - kończy wpis Miszalski.