Cisza wyborcza rozpocznie się o godz. 24.00 z piątku na sobotę. W niedzielę, 24 maja, Krakowianie będą mogli głosować w godzinach od 7 do 21 w ponad 450 lokalach. Wyborcy otrzymają dwie karty. Jedna dotyczyć będzie odwołania Aleksandra Miszalskiego, a druga – rady miasta.
Referendum w Krakowie. Jaka frekwencja?
Aby referendum było ważne, w głosowaniu musi uczestniczyć co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. W przypadku rady miasta minimalna wymagana liczba głosujących wynosi 179 792.
Zdaniem ekspertów osiągnięcie wystarczającej frekwencji w referendach lokalnych jest trudne. Skuteczność referendum w Krakowie na pewno byłaby czymś niezwykłym w historii miasta, ale już samo doprowadzenie do tego referendum jest wydarzeniem – powiedział PAP politolog prof. Andrzej Piasecki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, zauważając, że referendum wymusiło na prezydencie "wyraźną aktywność".
Miszalski: pozostańcie w domach
Prezydent Miszalski zachęca mieszkańców do pozostania w domach 24 maja, jeżeli uważają oni, że polityka miejska idzie w dobrym kierunku. Jestem przekonany, że referendum nie będzie ważne – mówił pod koniec kwietnia PAP prezydent i dodał: Robimy wszystko, by przekonać mieszkańców, którzy wątpili, że kierunki w mieście idą w dobrą stronę; że błędy, które popełniliśmy – skorygowaliśmy; i że nie ma powodu przedwczesnego ukończenia kadencji.
Kraków. "Emocje są bardzo duże"
Z kolei inicjatorzy referendum liczą na frekwencję wystarczającą do odwołania prezydenta. Są jednak niepewni, czy uda się odwołać radę miasta. Co do prezydenta, to jestem dość dobrej myśli, dlatego że emocje są bardzo duże, skoncentrowane na jednej osobie i zarzutach wobec prowadzonej przez nią polityki. Natomiast jeśli chodzi o radę miasta, to do jej odwołania potrzebna jest większa frekwencja i tutaj, myślę, zdecyduje pogoda – powiedział pełnomocnik grupy obywateli ds. referendum, radca prawny Rafał Zontek.
Inicjatorzy referendum określają się grupą obywateli niezwiązanych z polityką. Ich pomysł poparli jednak przeciwnicy polityczni Koalicji Obywatelskiej, m.in. PiS i Konfederacja, a także środowisko radnego, byłego posła PO Łukasza Gibały, głównego rywala Miszalskiego w wyborach na prezydenta miasta w 2024 r.
Zarzuty dla Aleksandra Miszalskiego
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu: m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podoba się im również polityka transportowa, w tym sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele.
Miszalski w ostatnich tygodniach mówił dziennikarzom, że zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów. Zgłaszał też kolejne korekty w polityce miasta. Wśród nich były np. likwidacja premii dla członków zarządów spółek miejskich i obniżenie wynagrodzenie dla członków rad nadzorczych tych spółek. Miszalski podkreślał również, że to nie on, a poprzednia władza odpowiada za wysokości tych premii i wynagrodzeń. Zapowiedział także m.in. zmianę zasad strefy czystego transportu.
Aleksander Miszalski zostanie odwołany? Wyniki sondażu
W referendum, które ma rozstrzygnąć, czy Aleksander Miszalski pozostanie na stanowisku prezydenta Krakowa, udział deklaruje blisko 63 proc. respondentów ze stolicy Małopolski - wynika z sondażu OGB, do którego dotarła Interia. W referendum udziału nie zamierza brać 37,18 proc. zapytanych osób, z czego "zdecydowanie" - 26,05 proc., a "raczej" - 11,13 proc. respondentów. Spośród osób, które planują wziąć udział w głosowaniu, 92 proc. zapowiada, że będzie za odwołaniem Miszalskiego z funkcji włodarza miasta.