Fałszywe alarmy. Zatrzymano 53-latka
W sobotę policja poinformowała, że zatrzymany został 53-letni mężczyzna, który może mieć związek ze wzniecaniem fałszywych alarmów w ostatnich dniach. Jak napisała Telewizja Republika "pracownicy stacji są celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb". "Te informowane są o tym, jakoby w mieszkaniach ludzi związanych z telewizją znajdowały się osoby, które chcą targnąć się na swoje życie lub znajdują się tam ładunki do zdetonowania" - napisano na portalu tej telewizji.
Szef BBN o "nękaniu dziennikarzy TV Republika"
Szef BBN napisał w związku z tym na platformie X, że w poniedziałek wystąpi do ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego "o przedstawienie szczegółowych informacji na temat działań podległych mu służb w sprawie nękania dziennikarzy Telewizji Republika". "Nie ma zgody na ograniczanie wolności słowa i paraliżowanie pracy niezależnych mediów w Polsce" - podkreślił Grodecki.
Kierwiński odpowiada: "Warto czytać komunikaty policji"
Do wpisu Grodeckiego odniósł się na X szef MSWiA Marcin Kierwiński, który zadeklarował, że "chętnie odpowie" na pismo Grodeckiego. "Teza, którą Pan stawia jest jednak nieprawdziwa. Policja podejmowała działania w związku z możliwym zagrożeniem życia. Warto czytać komunikaty policji. To doskonała okazja, żeby zrozumieć, że nie wszystko jest polityką..." - napisał.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka, pytana w sobotę przez PAP o wpis Grodeckiego, przekazała, że - "jeżeli będzie pisemny wniosek o przedstawienie informacji w tej sprawie - to oczywiście wszystkie informacje zgodnie z przepisami obowiązującymi będą udzielone".
12 interwencji policji
Odnosząc się do całej sprawy rzeczniczka MSWiA podała, że - według posiadanych danych - było 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi - jak mówiła - "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia". Nieprawdą jest, że było 30 czy 50 zgłoszeń. (...) Było 12 potwierdzonych interwencji w ciągu pięciu dni między 10 a 15 maja - zastrzegła Gałecka, odnosząc się do nieoficjalnych informacji w mediach społecznościowych.
Policja weszła do domu Tomasza Sakiewicza
Jednocześnie Gałecka podkreśliła, że "insynuowanie, że dochodziło do jakichś masowych wejść do pracowników Telewizji Republika jest po prostu nieprawdziwe, kłamliwe i szkodliwe dla policji". Rzeczniczka MSWiA zaapelowała też o to, by zostawić funkcjonariuszy policji w spokoju.
Z kolei szef klubu PiS Mariusz Błaszczak zapowiedział w sobotę na X, że klub PiS złoży wniosek o nadzwyczajne posiedzenie sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji m.in. "w związku z działaniami służb wymierzonymi w Telewizję Republika".
W piątek Telewizja Republika podawała, że policja weszła do domu redaktora naczelnego tej stacji Tomasza Sakiewicza. On sam na antenie relacjonował: "Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko".
Do informacji odniosła się wówczas policja. Przekazała w piątek, że policjanci zostali powiadomieni, iż w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. "Funkcjonariusze zastali w lokalu kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki" – przekazywała policja.
O sprawę był pytany w piątek minister Kierwiński. Policja i wszystkie służby reagują w związku ze zgłoszeniami. Zareagowały wszystkie służby państwa i te reagują w sposób jak najbardziej zasadny, jak najbardziej profesjonalny - odpowiedział szef MSWiA. Dodawał, zwracając się do dziennikarza Republiki: "Państwo od początku bardzo głośno krzyczeli, że to są nieuprawnione interwencje. Natomiast interwencje nie dotyczyły działalności państwa stacji, ale konkretnych, sformułowanych gróźb".